Kobiety dla Kobiety - Za zamkniętymi drzwiami

Kobiety dla Kobiety - Za zamkniętymi drzwiami

Bardzo ucieszyłam się, gdy okazało się, że wraz z innymi blogerkami będę mogła wziąć udział w dwudniowym wydarzeniu zorganizowanym przez Fundację 3-4 Start. I choć zdawać by się mogło, że temat nie jest mi bliski, gdyż nie doznałam na szczęście żadnej z form przemocy osobiście, to jestem zdania, że wysłuchanie dziewczyn, które jej doświadczyły bardzo mi w życiu pomoże. Po pierwsze nauczyłam się rozróżniać różnych form przemocy. Bo stereotypowo myśląc przemocy doświadczamy wówczas, gdy nosimy na ciele jej znamiona. Tymczasem przemocą jest także godzenie w nasze uczucia, raniąc słowem. Przemocą jest poniżanie i krytykowanie dla zaspokojenia własnej satysfakcji. Przemocą jest popychanie, szarpanie, popychanie. Przemocą jest ubliżanie i uwłaczanie. Na końcu spotykamy także przemoc ekonomiczną. Ofiara często na utrzymaniu sprawcy, zależna od niego, znosząca szykany własnej niezaradności. Sprawca uniemożliwia wszelkie próby znalezienia pracy przez ofiarę, rozkoszując się poczuciem, że wszystko zależne jest od niego. Często te osoby zaciągają kredyty bez wiedzy partnera, rozrzutnie traktują budżet przeznaczony na utrzymanie rodziny. Im wolno! To oni zarabiają, a partner jest traktowany jak pasożyt.
Należy pamiętać, że każda z rodzajów przemocy jest przestępstwem. Prawo staje po stronie ofiary, a instytucje które mają pomóc ofierze, naprawdę to robią. Trzeba jednak powiedzieć, że potrzebujemy pomocy. "Za zamkniętymi drzwiami" nie pierzemy brudów. Jeśli coś nas krzywdzi, mamy prawo o tym głośno mówić i oczekiwać pomocy. Pamiętajmy - jesteśmy wolnymi kobietami. Wolny człowiek ma prawo do godności i szacunku.
Dzień Kobiet w Porębie Wielkiej, był najważniejszym dniem traktującym o kobietach. W pięknej scenerii Hotelu Górski Raj spotkało się 15 dziewcząt, które podzieliły się swoimi historiami z życia, posłuchały mądrych prelekcji i wyniosły do swojego życia wiele cennych i potrzebnych wskazówek. Wiele z nich osobiście doświadczyło przemocy, więc był to wzruszający i nie zawsze wesoły czas. Mimo to uważam, że był to czas ogromnie potrzeby i dziewczyny z Fundacji wykonały kawał fantastycznej roboty. Klaudia z bloga Niezłe Ziółko to pomysłodawczyni Kampanii - wielkie brawa za to co robi dla kobiet takich jak my.


PRELEKCJE DZIEŃ PIERWSZY
Wekeend zaczął się od powitania założycielek Fundacji 3-4 Start. Gościł nas Hotel Górski Raj, który zachwycał przepyszną kuchnią i pięknym wystrojem. Pokoje były bardzo wygodne i spało się w nich wyśmienicie. Pierwszym niezwykle ważnym tematem poruszonym na prelekcjach, był temat poruszony przez Renatę Borysiak - psychoterapeutkę z Centrum Psychologiczno - Terapeutycznego "Tęcza" w Krakowie. Pani Renata opowiadała nam o tym jak poznać rodzinę dysfunkcyjną oraz jaką rolę przyjmuje ofiara przemocy. 

Kolejne warsztaty prowadziła Katarzyna Bigosińska z Centrum Rozwodowego Kobieta i Rozwód w Krakowie. Świadomość przemocy psychologicznej i ekonomicznej pani Kasia zobrazowała nam na przykładach. Co więcej dowiedziałyśmy się na tych warsztatach, gdzie udać się po pomoc w razie doświadczania przemocy i po czym poznać jej ofiary. Jak okazało się rozwód, choć jest przeżyciem traumatycznym dla wielu, bywa też ostatnią deską ratunku w rodzinie.

Następne warsztaty przeprowadziła Sylwia Batko. Sylwia na podstawie książki Clarisa Pinkola "Biegnąca z wilkami" opowiadała nam o sile kobiet, oraz jak przetrwać w ciężkich warunkach, nie gubiąc po drodze własnego ja. Warsztaty nosiły tytuł "Powrót do siebie" i mówiły o zdolności przetrwania.
Kolejną osobą, która podzieliła się z nami własnym doświadczeniem była Eliza Żywicka, autorka książki "Kobietą być". Książka to przeżycia autorki, która opisała swoje traumatyczne przeżycia ze swojego związku. Nie była to łatwa rozmowa, ale pokazała wiele ważnych aspektów, którymi powinnyśmy się kierować w życiu.
Na koniec emocjonującego dnia dziewczyny mogły wypocząć w hotelowym SPA, co też chętnie uczyniły :).
PRELEKCJE DZIEŃ DRUGI
Nowy dzień zaczął się pysznym śniadaniem (hotel rozpieszczał nasze podniebienia). Gdy przekroczyłyśmy próg sali konferencyjnej, czekały nas bardzo twórcze warsztaty ceramiczne. Każda z nas miała okazję "pobawić się" w glinie, lepiąc swojego Anioła - Opiekunkę. I choć niełatwe to było zadanie, okazało się, ze stworzyłyśmy piękne, pełne uczucia arcydzieła. Ja jestem dumna z każdego z naszych aniołów, które pokazały nam naszą różnorodność, a także wspólną cechę - wytrwałość i upór w dążeniu do celu. Nasze piękne anioły będą wystawione na Aukcji Charytatywnej Fundacji 3-4 Start.

'


Następnie miałam zaszczyt poznać Beatę Gołaszewską, bohaterkę niezwykle poruszającej książki pt. "Ambasadorowa". Wywiad z Panią Beatą przeprowadziła dla nas Agnieszka Domeracka. Słuchałam tej opowieści cała w emocjach, to niesamowite jak wielką siłą walki o spokój wykazała się bohaterka. Dziś to szczęśliwa i uśmiechnięta kobieta, a przez lata ofiara swego męża Ambasadora. Za zamkniętymi drzwiami rozgrywał się dramat, a powszechnie szanowany mężczyzna czuł się przez lata bezkarnie. Rozmowa z "Ambasadorową" dała mi wiele refleksji i złożonych samej sobie obietnic na przyszłość. 

 
Spotkanie dobiegło końca, a ja wróciłam do domu pełna emocji i wrażeń. Wiem, że nie możemy nigdy dawać przyzwolenia na cierpienie innych, zawsze reagując na krzywdę. Nie reagujesz? Dajesz zielone światło. Tak być nie może! My kobiety powinnyśmy się wspierać i nagłaśniać podobne Kampanie, które mają na celu ochronę człowieka. To niezwykle ważne i potrzebne. Życie w spokoju i szczęściu jest nieporównywalne do niczego innego. To prawdziwy dar. 



Organizatorzy akcji:
Partner Strategiczny:
Partnerzy merytoryczni:
TORT:
Akcję wspierali:
Klucz do zamkniętych drzwi:
Grafiki dot. przemocy:
Plakat:
Fotoreportaż i sesje kobiece:
Iwona, Iza z Kocie Kadry i  wizaż Ania Zatorska – Charakteryzatorska
Videoreportaż:
Kamil Cichoń z CreAdd 
Patroni medialni:
 


Mój sposób na relaks po ciężkim dniu.

Mój sposób na relaks po ciężkim dniu.

To, że kocham wszystkie dzieci wiadomo nie od dziś. Od stycznia pracuję w ciepłym, kolorowym i radosnym przedszkolu. Zarówna kadrę jak i placówkę oceniam na 6 z plusem. Dzieci są cudowne, wszystkie ciocie również a placówka sama w sobie jest na najwyższym poziomie. Uwielbiam tam być. Każdego dnia uczę się czegoś nowego i lepiej poznaję moich przedszkolaków.

Tak, mam pod opieką swoją 27 osobową grupę dzieci. Razem z ciocią Justyną staramy się zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, nauczyć wiele przydatnych rzeczy oraz przytulać, chwalić i rozpieszczać do granic możliwości. Tak, rozpieszczamy je, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Są szczęśliwe, lubią przebywać w przedszkolu i wychodzą z niego z uśmiechem. To najlepsza rekomendacja. Nasz „przedszkolny” dzień jest pełen atrakcji. Są zabawy ruchowe, zajęcia na których codziennie uczą nowych rzeczy, robimy doświadczenia, mamy swój kącik przyrodniczy, gimnastyka, logopedia, arteterapia i sensoplastyka, języka angielski czy rytmika. Wszystko to wplecione jest w harmonogram przedszkolaka. Nic więc dziwnego, że po całym dniu zarówno my jak i dzieci padamy ze zmęczenia. Jeśli dołożymy do tego szaleństwa całodniowe, wygłupy i baaardzo głośne rozmowy mamy pełen obraz dnia z życia przedszkolanki i jej podopiecznych. Bywają dni, kiedy wracam do domu totalnie wykończona. Zmęczona hałasem, mnóstwem zajęć i serią obowiązków jakie muszę wykonać każdego dnia. Po powrocie do domu jedyne o czym marzę to gorąca kąpiel i sen. Nie pozwala mi na to niestety natłok zajęć, które czekają na mnie w domu a kąpiel możliwa jest dopiero, gdy wszystko na liście zostanie odhaczone. Ktoś może uznać , że jestem dziwna, ale ja kocham ten pęd. Kocham moje aktualne życie. Moją pracę, moje domowe obowiązki. Radzę sobie ze wszystkim świetnie, przepraszam radzimy-bo jest nas dwie. Nie zamieniłabym ani mojej pracy ani życia po pracy na żadne inne. Na relaks zawsze znajdzie się choć chwila a praca, no cóż nikt nie ma lekko a ja dodatkowo mam mnóstwo małych skrzacików, które wywołują uśmiech na mojej twarzy milion razy dziennie. I nie mówię tu tylko o mojej grupie. Pozostałe też są cudowne. Szaleję za maluszkami, które uśmiechają się od ucha do ucha i wyciągają swoje maleńkie rączki aby za chwilę móc się wtulić w ramiona cioci. Uwielbiam "poważne" rozmowy ze starszakami czy zerówką, bo przecież są już prawie dorośli ;). 

Jak najbardziej lubię się relaksować? Gorąca kąpiel! Tak to zdecydowanie moja ulubiona forma relaksu. Ostatnimi czasy furorę robi obłędnie pachnący olejek aromatyczny do ciała marki COSNATURE Migdał i Kokos, którego przedstawicielem jest BIOBEAUTY. Wystarczy kilka kropel do kąpieli a skóra jest odpowiednio nawilżona. Nie tylko pięknie pachnie, ale również dodaje skórze blasku, wygładza ją, nawilża i chroni przed wysuszeniem. Jest również świetnym rozwiązaniem po goleniu. Używam go regularnie i jestem zachwycona. Zarówno ten olejek jak i inne zapachy dostępne są w Hebe, Aptekach DOZ i Aptekach Cefarm + drogerie Eko. Używałam również zapachu Granat i Jabłko, który ma takie same wspaniałe właściwości. Jeśli szukacie dobrego olejku aromatycznego szczerze polecam właśnie ten. Jest świetny. Idealnie nadaje się również do  masażu. Ma tak idealną konsystencję, że z pewnością wystarczy na długi czas. 




Czym kierować się przy wyborze szamponu?

Czym kierować się przy wyborze szamponu?

Każda z nas marzy  o pięknych zdrowych i lśniących włosach. Zawrze marzyłam o gęstych i kręconych włosach do pasa. Niestety moje są suche, zniszczone i ani proste ani kręcone. Jakieś takie nijakie. Obiecałam sobie, że zrobię co w mojej mocy aby stały się piękne i lśniące. A kiedy będą już zdrowe i odbudowane, będę mogła wziąć się za ich zapuszczanie. 

Jakiś czas temu badałam swoje włosy pod kątem porowatości. Jak się okazało mam włosy wysoko porowate. Są zniszczone nieodpowiednimi zabiegami kosmetycznymi, suche, łamliwe i słabe. Nie wspomnę już nawet o rozdwajających się końcówkach. Krótko mówiąc- wyglądają bardzo źle. Każda próba ułożenia moich włosów kończyła się frustracją. Włos niepodatny, żyjący swoim życiem. Każde wyjście to godzina spędzona nad fryzurą, która z braku odpowiedniej pielęgnacji i tak zadowalająca nie była.
Dużo czytałam na temat pielęgnacji włosów, gdyż marzę aby były zdrowe, mocne i lśniące. Po kilku przeczytanych artykułach dowiedziałam się, że powinnam używać szamponów przeznaczonych do włosów suchych i zniszczonych, jednak muszę zwrócić uwagę na to, aby oparty był wyłącznie na naturalnych składnikach i pozbawiony jakichkolwiek detergentów. Podczas mycia bądź nakładania odżywki , należy wykonywać delikatne ruchu, masując skórę głowy i nie szarpiąc włosów. Jeśli chodzi o wysoko porowatość, należy również odpuścić sobie używanie prostownicy i suszarki, gdyż w przypadku tego typu włosów jest to bardzo niewskazane. Prostownica i suszarka wysuszają i palą włosy, co sprawia, że wyglądają bardzo słabo i niezdrowo.  Od jakiegoś czasu stosuję, naturalny szampon marki COSNATURE, którego przedstawicielem jest BIOBEAUTY. Szampon ten jest przeznaczony dla włosów łamliwych i zniszczonych. Wybrałam idealnie ponieważ jest oparty na wyłącznie naturalnych składnikach i wskazany dla włosów takie jak moje. Po umyciu włosów, czuję różnicę. Są delikatniejsze  dotyku i zaczynają wyglądać zdecydowanie lepiej. Nie katuję ich już suszarką i prostownicą, co znacznie ułatwia mi proces ich odbudowy. Wybrałam zapach AVOCADO&MANDEL. Pachnie obłędnie! Trafił w mój gust idealnie. Delikatny, aromatyczny i o doskonałej konsystencji. Za jakiś czas zapewne wybiorę inny zapach, marka jednak pozostanie ta sama. Szampon ten można nabyć w Aptekach DOZ, Cefarf drogeriach Eko oraz Hebe. Cena jest bardzo przystępna i nie bije po kieszeni. Myślę, że to jeden z produktów wartych polecenia.

Jak każda kobiet lubię dobrze wyglądać. Dbanie o wygląd zewnętrzny, to jedna z podstawowych warunków pięknego wyglądu. To naprawdę łatwe zadanie, wystarczy jedynie dobrać odpowiednie kosmetyki, stosować je regularnie i cieszyć się pięknym wyglądem.  Zbadaj swoje włosy pod względem porowatości i dobierz odpowiednie dla siebie kosmetyki, to pierwszy i podstawowy krok to osiągnięcia wymarzonego efektu. Ja już wybrałam i z owego wyboru jestem bardzo zadowolona. Włosy to przecież wizytówka każdej z nas. Warto zatem spędzić kilka chwil określając specyfikę swoich włosów, dobrać do nich najbardziej odpowiednią pielęgnację, a później ułożyć bez problemu najpiękniejszą fryzurę z nawilżonych i odżywionych pukli. Ja już mam swój sposób na dobre samopoczucie. Teraz kolej na Ciebie!



Dziadkowie...

Dziadkowie...

Babcia. Dla jednych słowo to kojarzy się z pysznymi smakołykami, dla innych z wakacjami. Jeszcze inni słysząc słowo Babcia mają przed oczami kobietę z kokiem na głowie, siedząca w fotelu z kłębkiem wełny. Każdy swoją Babcię widzi w inny sposób. Dla mnie Babcia, to całe moje dotychczasowe życie. Wszystko co mnie spotykało, zawsze połączone było z jej obecnością. Była ze mną od pierwszych dni mojego życia i jest ze mną do dziś.

 W pierwszych latach mojego życia prowadziła mnie za rękę. Dosłownie i w przenośni. Jej czynny udział w moim wychowaniu jest widoczny po dziś dzień. Starała się ze wszystkich swoich sił, abym wyrosła na wartościowego człowieka. Zawsze powtarzała, że wszystko co robi, robi po to aby w przyszłości było mi lżej. Pamiętam dokładnie jak wiele razy się buntowałam i wykłócałam. Jak się wściekałam, obrażałam i sprawiałam jej przykrość swoim zachowaniem czy słowami. Bo przecież ja wiem lepiej a ona się wtrąca.  Dziś wiem, że była, jest i zawsze będzie najwspanialszą Babcią pod słońcem. Wybacza i zapomina każdą przykrość. Wspiera i pomaga, nawet jeśli sama ma niewiele. Jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. To moja druga Mama. Jako 26 letnia kobieta, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ze mogłoby jej zabraknąć. Bo jak to będzie? Kto będzie do mnie dzwonił i zasypywał setkami pytań? Kto będzie rozpieszczał najpyszniejszym rosołem i pierogami na świecie? Nikt, bo nie ma takiej drugiej na całym świecie. Jest jedyna, wyjątkowa i najlepsza. Dziś to wiem, a ostatnimi czasy czuję jak jeszcze nigdy. Zawsze była tuż obok, teraz jestem setki kilometrów od niej i widujemy się rzadko, za rzadko. Czy tęsknię? Oczywiście. Dziś jej święto, jutro świętuje dziadek. Z obojgiem mieszkałam od urodzenia, z obojgiem jestem silnie związana. I choć mam już swoje życie, dorosłe i całkiem samodzielne, to wiem, że gdzieś tam głęboko zawsze będę wnuczką, która tęskni za babcią i dziadkiem. Z okazji ich święta, życzę im przede wszystkim mnóstwo, mnóstwo zdrowia, morze radości i szczęścia, spokoju ducha, uśmiechu na twarzy i częstych spotkań z całą rodziną, wiemy przecież, że takie są najwspanialsze. A my już po cichu planujemy ogromny zlot rodzinny. Taki jak 5 lat temu. Potrzebujemy takich spotkań, wspomnień i rodzinnych fotografii, które są później najlepszą pamiątką i wehikułem do przeszłości.

Moja Babcia jest zupełnie inna niż wszystkie. Twardo stąpa po ziemi, jest bardzo konsekwentna, ma swoje zasady, lubi ład i porządek. Jest wiele cech, które po niej odziedziczyłam i gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, ze jestem do niej podobna, byłabym dumna. Jest wspaniałym człowiekiem, szanowanym przez wszystkich. Podobnie jak mój Dziadek. Po nim z pewnością odziedziczyłam charakter nerwusa :) Cóż z tego, jestem ich wnuczką i bardzo się z tego cieszę. Gdyby nie oni, ich konsekwentność nie byłabym tu , gdzie jestem. Dziękuję. Kocham Was. Bądźcie przy mnie jak najdłużej!





"Zostaw go, bo Cię zasmarka" Czyli słów kilka o dobrym nauczycielu.

"Zostaw go, bo Cię zasmarka" Czyli słów kilka o dobrym nauczycielu.



Od dziecka marzyłam o tym, aby zostać nauczycielem. Zawsze powtarzałam sobie, że będę pracowała w przedszkolu otoczona gromadą słodkich aniołków. Po wielu praktykach, jakie miałam w różnego rodzaju placówkach, wizja mojej pracy troszkę się zmieniła, jednak nadal właśnie to chcę w życiu robić.


Posyłając dziecko do szkół czy przedszkoli jesteście pełni obaw. Oddajecie na większość dnia praktycznie obcej osobie swój najcenniejszy skarb. Lęk związany z rozstaniem i niepewność, czy to na pewno odpowiedni pedagog jest zupełnie normalny. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, pełnych okrucieństw, ludzkiej złośliwości i zawiści. Jaki jest odpowiedni nauczyciel? Otóż odpowiedni nauczyciel powinien  być wrażliwy na metodę poznawania i metodę działania. Powinien umieć bez problemów nawiązywać kontakt z dziećmi z różnych środowisk, wszystkie je traktować tak samo, nie wyróżniając tych „lepszych” i nie odpychając tzw. gorszych tych, które pochodzą z rodzin biedniejszych czy patologicznych. Dziś na każdym kroku spotyka się dzieci, które z takich właśnie rodzin pochodzą. Nie oznacza to jednak, że są gorsze od innych. To właśnie one najbardziej potrzebują wsparcia i zrozumienia. Dobry nauczyciel powinien być również otwarty na potrzeby zarówno ucznia jak i jego rodziców. Współpraca z rodzicami jest bardzo ważnym elementem w pracy nauczyciela. To właśnie rodzice najlepiej znają swoje dziecko i od nich wychowawca może czerpać wszelkie informacje i wskazówki potrzebne do współpracy z dzieckiem. W pedagogice istnieje określenie: „transformatywny intelektualista”. Jest to typ nauczyciela otwartego na zdobywanie szeroko pojętej wiedzy. To samodzielnie myślący człowiek, pragnący się rozwijać i kształcić. Jest nastawiony na współpracę, na poznanie drugiego człowieka i jego wartości. Odpowiedni nauczyciel nie tylko realizuje program nauczania, ale także go interpretuje, tworzy i rozwija. Wprowadza własne spostrzeżenia, uwagi oraz wprowadza swoje kwestie. Niestety istnieją jeszcze komunistyczne placówki z totalnym zacofaniem i znieczulicą na czele. Pech chciał, że w takiej placówce się znalazłam.

Jakiś czas temu starałam się o pracę w przedszkolu. Ponoć dostałam. Miałam przyjść w poniedziałek, przyszłam. Jak się później okazało, kobieta z którą rozmawiałam była na tyle bezczelna, iż próbowała mi wmówić że przecież nie miałam przychodzić, tylko się przesłyszałam. Tak czy siak spędziłam w przedszkolu trzy godziny. Do grupy maluchów dołączył słodki, prześliczny niebieskooki blondynek. Jestem pewna, że nie miał więcej niż 2,5 roku. Oczywiście płakał okrutnie. Siłą wydarty z matczynych objęć wszedł do sali z ciocią. Owa ciocia postawiła tego maluszka na ziemi i zaczęła odbierać telefony od reszty rodziców z informacjami, że Krzyś chory, a Jaś zostanie z babcią. Dwie kolejne ciocie stały w kółku i rozprawiały cholera wie o czym. A dziecko płakało jak szalone. Podeszłam, wzięłam na ręce, zaczęłam do niego mówić, przytulać. Dziecko zapłakane, zasmarkane, oczywiście ufajdoliło mi koszulę. Jedna z cioć spojrzała i z oburzeniem rzekła:

-Uważaj, zasmarka Cię całą.

Serio? To jest największym problemem? Że zasmarka, ubrudzi, opluje? Zdecydowanie bardziej martwiło mnie malutkie dziecko oderwane od mamy, która do tej pory była całym jego światem. I stał się cud. Malutki rozkrzyczany chłopiec po około pół godziny uspokoił się wtulony we mnie. To nic, że zasmarkał. Przestał płakać, przestał się bać. Można? Można! Przecież wiadomo, że praca nauczyciela wiąże się właśnie z tym wszystkim, co bezpośrednio dotyczy dziecka. Smarki, kupy, wymiociny, łzy, kłótniepopychaki. To wszystko jest nieodłącznym elementem jego pracy. Nigdy nie miałam z tym problemu i nie sądzę by to się zmieniło. Trzy godziny spędzone w tej placówce tylko utwierdziły mnie w tym, że jednak dobrze, iż zaszła pomyłka i nie mogę tam pracować. Spłakany maluch pozostawiony sam sobie, wykształcone ciocie, które rzucały do dzieci pytaniami: 

- „Pomóż układać Ci klocki? 
-„Cieszysz się, że już przyszłeś? 
i zwroty -
 Przestań ryczeć, bo mnie zasmarkasz". 

Przecież bym te wszystkie cudowne ciocie pozabijała po dwóch wspólnie spędzonych dniach. I zamiast pracować siedziałabym w więzieniu.


Powiedzmy sobie szczerze pedagog pracujący z dziećmi powinien je przede wszystkim kochać. I to jest najważniejsza cecha dobrego nauczyciela. Praca powinna być jego pasją, a nie obowiązkiem.
Nowe pokolenie Puriny One

Nowe pokolenie Puriny One

Jakiś czas temu założyłam konto na stronie Rekomenduj.to. Nawet nie przypuszczałam, że zostanę przyjęta do pierwszej kampanii, do jakiej się zgłoszę. Udało się. Dzięki temu Hera i Lucyfer mogą zajadać się swoją ulubioną karmą Purina One.

Te dwa cudowne koty są wyjątkowo wybredne. Dobranie suchej karmy, która by im odpowiadała było nie lada wyzwaniem. Coś tam chrupali, jednak zawsze wygrywała saszetka. Do czasu aż dostaliśmy przesyłkę z Puriny One. Lucyfer zajadał aż mu się uszy trzęsły a Hera ze względu na swój "stan błogosławiony", zjadła podwójną porcję. Od dwóch tygodni w miskach naszych pupili gości właśnie ta karma i myślę, że zagości już na stałe. Mają piękną, lśniącą sierść i mnóstwo energii do zabawy. Zwłaszcza Lucyfer, który, mimo że jest indywidualistą, coraz częściej daje namówić się do wspólnej zabawy. Anielka znalazła idealny sposób jak go do tego przekonać. Wystarczy do kawałka sznurka przyczepić coś, co brzęczy czy szeleści i ciągnąć po podłodze a Lucyfer rusza do ataku. Co prawda Nela nie chodzi, lecz biega, bowiem w słowniku tej bandy czworga nie istnieje określenie „chodzić powoli". Biegają, wszyscy, bez wyjątku. Biegają jak szaleni a Lucyfer za nimi. Lucek ma świetną zabawę a młodzi śmieją się do rozpuku, udając, że Lucyfer, to wielki tygrys, który ich goni, ponieważ chce je pożreć. Patrząc, na jakich to rozmiarów jest kociakiem, można pomylić go z małym tygrysiątkiem. I jest równie piękny co małe tygrysiątko. Nasz pupilek. Zadbany i rozpieszczony. Idealnie pasuje do reszty domowników.


Hera natomiast od kilku dni matkuje. Dorobiła się gromadki cudnych, słodkich kociątek. Jeśli chodzi o jedzenie, to jest baardzo wybredna. Nawet saszetki muszą być o jej ulubionym smaku, bo inaczej nie zje. Na szczęście karma Purina One, bardzo jej posmakowała i zjada wszystko, co się jej nasypie. Takie rozpieszczone koty się trafiły. Tak, są rozpieszczone do granic możliwości. Na pierwszy rzut oka widać, że wychowały się w domu, w którym kocha się zwierzęta. To one decydują co wyląduje w ich misce. Pewnie dlatego są tu tak bardzo szczęśliwe. Nie próbują uciekać, oddalać się od domu. Jest im tu zwyczajnie dobrze. Zresztą, ten dom chyba już tak ma. Tu jest każdemu dobrze. Jakieś pozytywne fluidy krążą i sprawiają, że chce się zostać na zawsze.

Dzięki stronie Rekomenduj.to, udało się dobrać idealną suchą karmę dla naszych pupili. Teraz już jesteśmy pewni, że na stałe zagości tu Purina One. Po pierwsze im smakuje a po drugie ma zbawienny wpływ na ich organizm. Mają mnóstwo energii, witalności. Piękną i lśniącą sierść. A przecież każdy, kto ma pod swoim dachem jakieś zwierzę, chce dla niego jak najlepiej. Poniżej kilka zdjęć, prezentujących Lucyfera, degustującego się pyszną karmą Purina One oraz kolejne pokolenie kociaków, gotowych do jej zajadania. A tu i tu znajdziecie filmiki ile nasz koteczek ma energii i z jakim zaangażowaniem pałaszuje swoją miseczkę.











Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger