"Zostaw go, bo Cię zasmarka" Czyli słów kilka o dobrym nauczycielu.

"Zostaw go, bo Cię zasmarka" Czyli słów kilka o dobrym nauczycielu.



Od dziecka marzyłam o tym, aby zostać nauczycielem. Zawsze powtarzałam sobie, że będę pracowała w przedszkolu otoczona gromadą słodkich aniołków. Po wielu praktykach, jakie miałam w różnego rodzaju placówkach, wizja mojej pracy troszkę się zmieniła, jednak nadal właśnie to chcę w życiu robić.


Posyłając dziecko do szkół czy przedszkoli jesteście pełni obaw. Oddajecie na większość dnia praktycznie obcej osobie swój najcenniejszy skarb. Lęk związany z rozstaniem i niepewność, czy to na pewno odpowiedni pedagog jest zupełnie normalny. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, pełnych okrucieństw, ludzkiej złośliwości i zawiści. Jaki jest odpowiedni nauczyciel? Otóż odpowiedni nauczyciel powinien  być wrażliwy na metodę poznawania i metodę działania. Powinien umieć bez problemów nawiązywać kontakt z dziećmi z różnych środowisk, wszystkie je traktować tak samo, nie wyróżniając tych „lepszych” i nie odpychając tzw. gorszych tych, które pochodzą z rodzin biedniejszych czy patologicznych. Dziś na każdym kroku spotyka się dzieci, które z takich właśnie rodzin pochodzą. Nie oznacza to jednak, że są gorsze od innych. To właśnie one najbardziej potrzebują wsparcia i zrozumienia. Dobry nauczyciel powinien być również otwarty na potrzeby zarówno ucznia jak i jego rodziców. Współpraca z rodzicami jest bardzo ważnym elementem w pracy nauczyciela. To właśnie rodzice najlepiej znają swoje dziecko i od nich wychowawca może czerpać wszelkie informacje i wskazówki potrzebne do współpracy z dzieckiem. W pedagogice istnieje określenie: „transformatywny intelektualista”. Jest to typ nauczyciela otwartego na zdobywanie szeroko pojętej wiedzy. To samodzielnie myślący człowiek, pragnący się rozwijać i kształcić. Jest nastawiony na współpracę, na poznanie drugiego człowieka i jego wartości. Odpowiedni nauczyciel nie tylko realizuje program nauczania, ale także go interpretuje, tworzy i rozwija. Wprowadza własne spostrzeżenia, uwagi oraz wprowadza swoje kwestie. Niestety istnieją jeszcze komunistyczne placówki z totalnym zacofaniem i znieczulicą na czele. Pech chciał, że w takiej placówce się znalazłam.

Jakiś czas temu starałam się o pracę w przedszkolu. Ponoć dostałam. Miałam przyjść w poniedziałek, przyszłam. Jak się później okazało, kobieta z którą rozmawiałam była na tyle bezczelna, iż próbowała mi wmówić że przecież nie miałam przychodzić, tylko się przesłyszałam. Tak czy siak spędziłam w przedszkolu trzy godziny. Do grupy maluchów dołączył słodki, prześliczny niebieskooki blondynek. Jestem pewna, że nie miał więcej niż 2,5 roku. Oczywiście płakał okrutnie. Siłą wydarty z matczynych objęć wszedł do sali z ciocią. Owa ciocia postawiła tego maluszka na ziemi i zaczęła odbierać telefony od reszty rodziców z informacjami, że Krzyś chory, a Jaś zostanie z babcią. Dwie kolejne ciocie stały w kółku i rozprawiały cholera wie o czym. A dziecko płakało jak szalone. Podeszłam, wzięłam na ręce, zaczęłam do niego mówić, przytulać. Dziecko zapłakane, zasmarkane, oczywiście ufajdoliło mi koszulę. Jedna z cioć spojrzała i z oburzeniem rzekła:

-Uważaj, zasmarka Cię całą.

Serio? To jest największym problemem? Że zasmarka, ubrudzi, opluje? Zdecydowanie bardziej martwiło mnie malutkie dziecko oderwane od mamy, która do tej pory była całym jego światem. I stał się cud. Malutki rozkrzyczany chłopiec po około pół godziny uspokoił się wtulony we mnie. To nic, że zasmarkał. Przestał płakać, przestał się bać. Można? Można! Przecież wiadomo, że praca nauczyciela wiąże się właśnie z tym wszystkim, co bezpośrednio dotyczy dziecka. Smarki, kupy, wymiociny, łzy, kłótniepopychaki. To wszystko jest nieodłącznym elementem jego pracy. Nigdy nie miałam z tym problemu i nie sądzę by to się zmieniło. Trzy godziny spędzone w tej placówce tylko utwierdziły mnie w tym, że jednak dobrze, iż zaszła pomyłka i nie mogę tam pracować. Spłakany maluch pozostawiony sam sobie, wykształcone ciocie, które rzucały do dzieci pytaniami: 

- „Pomóż układać Ci klocki? 
-„Cieszysz się, że już przyszłeś? 
i zwroty -
 Przestań ryczeć, bo mnie zasmarkasz". 

Przecież bym te wszystkie cudowne ciocie pozabijała po dwóch wspólnie spędzonych dniach. I zamiast pracować siedziałabym w więzieniu.


Powiedzmy sobie szczerze pedagog pracujący z dziećmi powinien je przede wszystkim kochać. I to jest najważniejsza cecha dobrego nauczyciela. Praca powinna być jego pasją, a nie obowiązkiem.
Nowe pokolenie Puriny One

Nowe pokolenie Puriny One

Jakiś czas temu założyłam konto na stronie Rekomenduj.to. Nawet nie przypuszczałam, że zostanę przyjęta do pierwszej kampanii, do jakiej się zgłoszę. Udało się. Dzięki temu Hera i Lucyfer mogą zajadać się swoją ulubioną karmą Purina One.

Te dwa cudowne koty są wyjątkowo wybredne. Dobranie suchej karmy, która by im odpowiadała było nie lada wyzwaniem. Coś tam chrupali, jednak zawsze wygrywała saszetka. Do czasu aż dostaliśmy przesyłkę z Puriny One. Lucyfer zajadał aż mu się uszy trzęsły a Hera ze względu na swój "stan błogosławiony", zjadła podwójną porcję. Od dwóch tygodni w miskach naszych pupili gości właśnie ta karma i myślę, że zagości już na stałe. Mają piękną, lśniącą sierść i mnóstwo energii do zabawy. Zwłaszcza Lucyfer, który, mimo że jest indywidualistą, coraz częściej daje namówić się do wspólnej zabawy. Anielka znalazła idealny sposób jak go do tego przekonać. Wystarczy do kawałka sznurka przyczepić coś, co brzęczy czy szeleści i ciągnąć po podłodze a Lucyfer rusza do ataku. Co prawda Nela nie chodzi, lecz biega, bowiem w słowniku tej bandy czworga nie istnieje określenie „chodzić powoli". Biegają, wszyscy, bez wyjątku. Biegają jak szaleni a Lucyfer za nimi. Lucek ma świetną zabawę a młodzi śmieją się do rozpuku, udając, że Lucyfer, to wielki tygrys, który ich goni, ponieważ chce je pożreć. Patrząc, na jakich to rozmiarów jest kociakiem, można pomylić go z małym tygrysiątkiem. I jest równie piękny co małe tygrysiątko. Nasz pupilek. Zadbany i rozpieszczony. Idealnie pasuje do reszty domowników.


Hera natomiast od kilku dni matkuje. Dorobiła się gromadki cudnych, słodkich kociątek. Jeśli chodzi o jedzenie, to jest baardzo wybredna. Nawet saszetki muszą być o jej ulubionym smaku, bo inaczej nie zje. Na szczęście karma Purina One, bardzo jej posmakowała i zjada wszystko, co się jej nasypie. Takie rozpieszczone koty się trafiły. Tak, są rozpieszczone do granic możliwości. Na pierwszy rzut oka widać, że wychowały się w domu, w którym kocha się zwierzęta. To one decydują co wyląduje w ich misce. Pewnie dlatego są tu tak bardzo szczęśliwe. Nie próbują uciekać, oddalać się od domu. Jest im tu zwyczajnie dobrze. Zresztą, ten dom chyba już tak ma. Tu jest każdemu dobrze. Jakieś pozytywne fluidy krążą i sprawiają, że chce się zostać na zawsze.

Dzięki stronie Rekomenduj.to, udało się dobrać idealną suchą karmę dla naszych pupili. Teraz już jesteśmy pewni, że na stałe zagości tu Purina One. Po pierwsze im smakuje a po drugie ma zbawienny wpływ na ich organizm. Mają mnóstwo energii, witalności. Piękną i lśniącą sierść. A przecież każdy, kto ma pod swoim dachem jakieś zwierzę, chce dla niego jak najlepiej. Poniżej kilka zdjęć, prezentujących Lucyfera, degustującego się pyszną karmą Purina One oraz kolejne pokolenie kociaków, gotowych do jej zajadania. A tu i tu znajdziecie filmiki ile nasz koteczek ma energii i z jakim zaangażowaniem pałaszuje swoją miseczkę.











Kochasz? Karm zdrowo! Otyłości u dzieci mówię STOP!

Kochasz? Karm zdrowo! Otyłości u dzieci mówię STOP!





W dzisiejszych czasach coraz więcej dzieci cierpi na otyłość. Nadwaga prowadzi nie tylko do innych, niebezpiecznych chorób przewlekłych, ale również skraca życie. Aby temu zapobiec, warto zadbać o zdrowe odżywianie już w trakcie ciąży oraz podczas karmienia piersią. Odżywiaj zdrowo swoje dziecko już od momentu poczęcia.

Zdarza się, że otyłość może być związana z zaburzeniami hormonalnymi, przyjmowaniem niektórych leków czy uwarunkowań genetycznych. Najczęściej jednak przyczyną nadwagi jest złe odżywianie. W dzisiejszych czasach, rodzice coraz rzadziej mają czas, na to, by gotować w domu obiady. Zazwyczaj oboje pracują i do domu wracają dopiero wieczorem. Na stołach zamiast zupy czy drugiego dania pojawiają się pizze, zapiekanki czy gotowe obiady z pudełek. Nie twierdzę oczywiście, że jest tak w każdym domu, ale jestem pewna, że zdrowe, domowe obiadki to w dzisiejszych czasach naprawdę rzadkość. Nieregularne posiłki, podjadanie między posiłkami, tłuste, przetworzone jedzenie, produkty bogate w cukier- wszystko to prowadzi do otyłości.

Choroby, które powoduje otyłość : 

  • problemy psychologiczne (dyskryminacja ze strony rówieśników)
  • nowotwory złośliwe
  • cukrzyca
  • choroby układu oddechowego
  • problemy z kręgosłupem i stawami kolanowymi
  • zaburzenia hormonalne
  • choroby serca
Jak widać otyłość to nie tylko dyskryminacja ze strony rówieśników, ale również ryzyko zachorowania na niebezpieczne choroby 


Kolejnym błędem, jaki popełniamy, jest np. dawanie maluchom czegoś do jedzenia, gdy są marudne, po to by przestały płakać. Takie przekarmianie jest zupełnie niepotrzebne, a nawet niewłaściwe. Starsze dzieci w nagrodę za dobre zachowanie, zjedzenie całej kolacji czy posprzątanie pokoju, zostają nagradzane słodyczami. Nie twierdzę, że nagradzanie dzieci jest złe. Wręcz przeciwnie, powinno się je motywować. Nie muszą to jednak być słodycze. Pamiętajmy również o tym, aby za wszelką cenę ograniczyć dziecku bierne spędzanie czasu. Żyjemy w czasach, w których rządzą komputery, tablety i wszelkiego rodzaju gry telewizyjne. Dzieci nie wiedzą czym jest gra w klasy czy podchody. Brak aktywności fizycznej również prowadzi do otyłości. Nie pozwól na to, by Twoje dziecko unikało lekcji wf-u. Znajdź czas na to, by zagrać z dzieckiem w piłkę, wyjść na spacer, rowery, plac zabaw czy zwyczajnie pobawić się w berka przed domem. Jest mnóstwo zabaw ruchowych, które pokocha każdy maluch. Wystarczy tylko umieć zainteresować nimi dziecko.

Czynniki, które mają bezpośredni wpływ na wagę dziecka:
⦁ aktywność fizyczna
⦁ zamieszkanie w miastach (większy dostęp do niezdrowej żywności)
⦁ genetyka
⦁ odżywianie matki podczas ciąży
⦁ choroby, jakie matka przechodzi w ciąży
⦁ nawyki żywieniowe
⦁ dieta matki podczas karmienia piersią
⦁ stres
⦁ jakość i długość snu.

Bądź wzorem dla swojego dziecka. Dbaj o jego prawidłowe nawyki żywieniowe już od najmłodszych lat. Jeśli dzieci od początku będą widziały, że również rodzice jedzą zdrowo, nie będzie trzeba wpajać im zdrowych nawyków, po prostu będą do tego przyzwyczajone. Wszystkie dzieci lubią oglądać bajki, zamiast paczki chipsów przed telewizorem, daj dziecku jego ulubiony owoc. Ogranicz czas przed telewizorem i komputerem do dwóch godzin dziennie. Zadbaj o to, by każdego dnia choć przez godzinę dziennie dziecko miało jakąkolwiek aktywność fizyczną. Kochasz, więc nie tucz.



Czym jest szczęście?

Czym jest szczęście?



Wikipedia szczęście opisuje jako emocję, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne.” Czyli do pełni szczęścia wystarczą nam tylko pozytywne doświadczenia? Jasne, że tak. Jednak dla każdego z Nas owe pozytywne doświadczenie jest zupełnie odmienne. 

Dla niektórych szczęście to pełne konto w banku, duży dom, najnowsza marka samochodu i rozrywkowe życie. Jeszcze inni szczęściem nazywają sukcesy w pracy, rozwijającą się karierę zawodową i platynową kartę. Ktoś inny szczęściem nazwie posiadanie szczęśliwej rodziny, pięknego domu i ogromu miłości jaką się darzą. Definicji szczęścia jest mnóstwo. Ważne jest to, by je dostrzec. 

Moje bardzo pesymistyczne nastawienie do życia sprawiało, że w żaden sposób nie potrafiłam dostrzec i zrozumieć czym dla mnie jest szczęście. Ale znalazłam! Nareszcie odkryłam co jest moim największym szczęściem! To świadomość, że mogę wszystko. Poczucie, że mam wokół siebie ludzi, na których zawsze mogę liczyć. Mogę być kim chcę. Nic nie stoi mi na przeszkodzie, aby osiągnąć sukces, spełnić swoje najskrytsze marzenia. Przecież jestem zupełnie zdrowa, pełna sił, mam wsparcie rodziny, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Nigdy nie zostanę z żadnym problemem sama, bo wiem, że otaczam się ludźmi prawdziwymi. To oni sprawiają, że wierzę w siebie, w swoje możliwości, że nie boję się iść do przodu. Patrzę na dzieci moich sióstr i widzę, że do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele. Słyszę nowe słowo wypowiedziane przez prawie dwuletniego Nikosia i pękam z dumy, bo to bardzo mądry i rezolutny chłopczyk. Widzę postępy Filipka w przedszkolu i jestem dumna z mojej siostry, bo odwaliła kawał dobrej roboty. Patrzę na Zuzię i widzę szczęście w najprawdziwszej postaci. Kocham ich ogromnie i właśnie oni między innymi są częścią układanki mojego szczęścia. Przyjaciel, jedyny, najprawdziwszy i najważniejszy. Osoba, która jednym telefonem potrafi sprawić, że mam cudowny dzień. Moja rodzina, Alutek mój cudowny, znajomi, najcudowniejsza i najukochańsza banda czworga, wspomnienia i poczucie, że nie jestem sama. To moje szczęście, moja radość, moje wszystko. Kiedy byłam dzieckiem marzyłam o wielkim domu, ogromnej fortunie i podróżach. Dziś marzę o tym, by Ci, którzy są dziś, byli już zawsze. To mi wystarcza do pełni szczęścia. Aaa i o tej emeryturze w Górach, z Tobą :* 

Nie szukajcie daleko, rozejrzyjcie się dookoła, wasze szczęście jest tuż obok i na wyciągnięcie ręki! Każdy z Nas ma prawo do szczęścia i każdy ma szansę je odnaleźć. Zadajcie sobie tylko pytanie co sprawia, że czujecie się cudownie, gdy to odkryjecie, szczęście przyjdzie samo. 


Siła Sióstr

Siła Sióstr

O moich przyrodnich siostrach pisałam tu. Chyba jedna z pierwszych notek na blogu. Kilka dni temu uświadomiłam sobie, jak bardzo mi tamtych czasów brakuje. Jak mocno się od siebie oddaliłyśmy. O jedną kłótnię za dużo, o kilka niepotrzebnych, bolesnych słów za wiele.

Wciąż jest nie tak, jak być powinno. Bez przerwy pojawia się jakieś "ale, zawsze na przeszkodzie stoi coś lub ktoś. Każda ma teraz swoje życie. Brakuje już czasu na te sprawy mniej ważne. Cieszę się ogromnie, że są szczęśliwe. Mają wspaniałych mężów, cudowne zdrowe dzieci a ja trójkę wspaniałych, roześmianych i uroczych szkrabów wołających do mnie "ciociu". Filipek, Zuzia i Nikoś — cudowna banda trojga! I tak jak wiedziałam to rok temu, wiem to i dziś — zawsze mogę na nie liczyć. Tyle kłótni i sprzeczek już za nami, tyle trudnych chwil i ciężkich dni. Po każdej kłótni obiecywałyśmy sobie, że już nigdy się do siebie nie odezwiemy i zazwyczaj po tygodniu nam mijało :). Zawdzięczam im bardzo dużo, bo w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia to one jako pierwsze wyciągnęły pomocną dłoń. Były przy mnie, wspierały i doradzały. Mój "telefon do przyjaciela" działał zawsze i myślę, że dziś też by zadziałał, ba pewna tego jestem! Tak, to tylko przyrodnie Siostry, może tylko a może aż. W każdym razie jedyne Siostry, jakie mam. Obiecałam sobie kiedyś, że odbuduję tę więź, której nam zabrakło, zawaliłam sprawę. Dziś jestem pewna na milion procent, że już nie odpuszczę. Rodzina to siła największa a siła sióstr jest siłą najsilniejszą! Paula, Kaja -bo jak nie my, to kto? 

I wiem , że teraz zbliżymy się do siebie dużo bardziej, bo pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kogo brakowało nam przez całe życie. Kobiety z natury są silne i łatwiej radzą sobie ze zmianami. A zmiany są dobre, szczególnie zmiany na lepsze. A za jakiś czas nasze Siostrzane Trio odśpiewa głośno i radośnie "mam tę mooooc" -tak będzie! Czuję to w kościach. Wiem, że podły ze mnie człowiek , uparty i złośliwy (nikt idealny nie jest, przynajmniej ja ideału jeszcze nie spotkałam :P ) , ale najważniejsze, że akceptujemy siebie, a nawet jak coś nam nie pasuje, to sobie to wykrzyczymy i nam lżej. Czyż nie?

Rok, który właśnie mija, wniósł w moje życie baaaardzo dużo. Bywało różnie, ale jedno wiem na pewno, co nas nie zabije to nas wzmocni. Każda porażka uczy nas czegoś nowego, każdy błąd daje do myślenia, a każdy sukces dodaje skrzydeł. I na koniec ,dziękuję jeszcze jednej osobie , jak bardzo dużo dzięki niej zrozumiałam. Jak wiele wniosła w moje życie. Czas spojrzeć na świat oczami dorosłego człowieka, a nie wiecznie nieszczęśliwej gówniary. Walka z samym sobą jest ogromnie trudna- trzymajcie zatem kciuki! Bo będzie się działo, oj będzie!













Gdzie są moje Przedszkolaki?

Gdzie są moje Przedszkolaki?

Minął rok. A dokładniej 14 miesięcy od momentu gdy pożegnałam moich przedszkolaków, Dziś wszyscy chodzą do zerówki czy pierwszej klasy. A ja uwierzyć nie mogę, że to już. Z utęsknieniem zdjęcia przeglądam, filmiki, śmieszne dialogi wspominam i duma mnie rozpiera, że dzielnie i z uśmiechem na twarzy pożegnali przedszkole.

Rozmawiałam kilka dni temu z mamą Stasia i z mamą Olka. Jak chłopcy, jak pierwsze dni w nowej szkole? I wiecie co? Poradzili sobie, bez najmniejszych problemów. Dzielne chłopaki! Ba , zawsze tacy byli. Mądrzy, odważni, łobuzowali na potęgę ale byli bardzo wrażliwi. Do dziś pamiętam słowa Stasia skierowane do kolegi, gdy ten dokuczał innemu chłopcu:

-Jak mówisz mu, że jest głupi, to jest mu przykro i boli go serduszko. To brzydko!

Tak, taki był Staś. Niesamowicie wrażliwy. O wszystkim mówił z ogromnym przejęciem. Z zapartym tchem opowiadał o swoim braciszku. Na pytanie za co kocha swoją mamusię (zajęcia dotyczyły dnia Mamy) bez zastanowienia odpowiedział :

-Za to, że kocha mnie i Janka i codziennie o nas dba. I za to, że ładnie się do nas uśmiecha!

I każdego dnia mówił, że kocha przedszkole, że lubi tu być. Dziarsko przekraczał próg sali i nigdy nie było problemu z pozostaniem w przedszkolu. Ale czasami, przychodził moment, że Staś podchodził do którejś z Nas i po cichu szeptał czy może się przytulić bo "jego serduszko zatęskniło za Mamusią". Wzruszał mnie niezmiennie. I tak, z ręką na sercu przyznaję, że zakochałam się w Stasieńku od pierwszego dnia. Był taki mądry i wrażliwy a energii miał tyle, że starczyłoby jej na całą grupę :). Zaskakiwał nas bardzo często. Gdy którekolwiek z dzieci miało urodziny i rozdawało cukierki, każde z dzieci składało solenizantowi życzenia. Wszyscy powtarzali jak jeden mąż : "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin" . Przyszła kolej na Stasia :

"Życzę Ci dużo radości, i zdrówka, i dużo miłości i żebyś był zawsze szczęśliwy". 

I przyszedł dzień, że Staś wzruszył Nas niemal do łez. W przedszkolu obchodziliśmy dzień Autyzmu. Niebieskie ubranka, dziewczynki niebieskie kokardki we włosach, nawet  śniadanie dzieci jadły na niebieskich talerzykach. Na zajęciach, tłumaczyliśmy dzieciom dlaczego dziś wszystko jest "na niebiesko" , w pewnym momencie zgłasza się Staś i mówi :

"Ja wiem co to za choroba. Dzieci które na nią chorują szybciej się złoszczą i mamusia musi z tym dzieckiem cały czas być i pilnować, żeby sobie nie zrobił nic złego..." 

I opowiadał tak przez dłuższą chwilę. Przedszkolak. Mały chłopiec, który miał już świadomość tego czym jest autyzm.  Nasza perełka, chłopiec, łobuz o wielkim i wrażliwym serduszku.
Pamiętam dokładnie wszystkie dialogi bo za każdym razem Staś nas zaskakiwał. Brawa dla rodziców! I czoła chylę Mamie, która mimo wielu trudności zawsze witała i żegnała nas uśmiechem!
Niesamowita była ta moja grupa. Niesamowita. Oluś, nasz przedszkolny łobuziak. Zawsze potrafił wszystko wytłumaczyć i wyjść z opresji obronną ręką. Poradzi sobie chłopak w życiu oj poradzi :). Pamiętam jak podczas obiadu, nagle odsunął talerz z zupą i łobuzerskim uśmiechem oznajmił :

-Mój brzuszek mówi, że już nie chce jeść!
-Ojj chyba nas Oluś oszukujesz, ja nic nie słyszałam.
-Bo to mój brzuszek i tylko ja go słyszę! :D 

Kurtyna!

Albo jeszcze jedno! Dzieci siedzą przy stolikach i wykonują polecenia w swoich książkach.  Olek znudzony, jako pierwszy kończy pracę i pyta czy już może się pobawić.

-Olek, dlaczego tak niestarannie. Przecież Ty potrafisz pięknie kolorować!
-Nic nie poradzę. Taki się urodziłem! 

No przecież taki się urodził, co poradzić? :) Zawsze ale to zawsze miał odpowiedź na wszystko. Cwaniaczek nasz! A dziś już czaruje swym urokiem osobistym inne Panie. Myślę, że pokochają go równie szybko, co my!

 Kochani byli , wszyscy! Kornelka, nasza przedszkolna pomocnica. Uwielbiała się tulić i przesiadywać na naszych kolanach. Gaduła i mądrala -Zosia, strojnisia Wiktoria , która w przyszłości planowała zostać Księżniczką :) Krzyś i Dominik bystre i zdolne chłopaki. Mateusz, Michał, Dawid, Damian, Wiktoria, Maje, Dawidek, Bartek, Karolka i Karol-najwspanialsza grupa pod słońcem.  Mądra, zdolna i pełna energii! Uwielbiali wycieczki, spacery, wszelkiego rodzaju konkursy i zabawy. Radzili sobie ze wszystkim. Tak byli idealni i nie będę tego ukrywać :) Każdej Pani, życzę równie cudownej grupy!
A ja wspominać i tęsknić będę już zawsze. Zaciskam kciuki za ich przygodę w dalszej edukacji. Świetnie sobie poradzą, wiem to na pewno! Moje kochane Biedroneczki!!


Staś








Oluś 





Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger