piątek, 11 sierpnia 2017

Kochasz? Karm zdrowo! Otyłości u dzieci mówię STOP!





W dzisiejszych czasach coraz więcej dzieci cierpi na otyłość. Nadwaga prowadzi nie tylko do innych, niebezpiecznych chorób przewlekłych, ale również skraca życie. Aby temu zapobiec, warto zadbać o zdrowe odżywianie już w trakcie ciąży oraz podczas karmienia piersią. Odżywiaj zdrowo swoje dziecko już od momentu poczęcia.

Zdarza się, że otyłość może być związana z zaburzeniami hormonalnymi, przyjmowaniem niektórych leków czy uwarunkowań genetycznych. Najczęściej jednak przyczyną nadwagi jest złe odżywianie. W dzisiejszych czasach, rodzice coraz rzadziej mają czas, na to, by gotować w domu obiady. Zazwyczaj oboje pracują i do domu wracają dopiero wieczorem. Na stołach zamiast zupy czy drugiego dania pojawiają się pizze, zapiekanki czy gotowe obiady z pudełek. Nie twierdzę oczywiście, że jest tak w każdym domu, ale jestem pewna, że zdrowe, domowe obiadki to w dzisiejszych czasach naprawdę rzadkość. Nieregularne posiłki, podjadanie między posiłkami, tłuste, przetworzone jedzenie, produkty bogate w cukier- wszystko to prowadzi do otyłości.

Choroby, które powoduje otyłość : 

  • problemy psychologiczne (dyskryminacja ze strony rówieśników)
  • nowotwory złośliwe
  • cukrzyca
  • choroby układu oddechowego
  • problemy z kręgosłupem i stawami kolanowymi
  • zaburzenia hormonalne
  • choroby serca
Jak widać otyłość to nie tylko dyskryminacja ze strony rówieśników, ale również ryzyko zachorowania na niebezpieczne choroby 


Kolejnym błędem, jaki popełniamy, jest np. dawanie maluchom czegoś do jedzenia, gdy są marudne, po to by przestały płakać. Takie przekarmianie jest zupełnie niepotrzebne, a nawet niewłaściwe. Starsze dzieci w nagrodę za dobre zachowanie, zjedzenie całej kolacji czy posprzątanie pokoju, zostają nagradzane słodyczami. Nie twierdzę, że nagradzanie dzieci jest złe. Wręcz przeciwnie, powinno się je motywować. Nie muszą to jednak być słodycze. Pamiętajmy również o tym, aby za wszelką cenę ograniczyć dziecku bierne spędzanie czasu. Żyjemy w czasach, w których rządzą komputery, tablety i wszelkiego rodzaju gry telewizyjne. Dzieci nie wiedzą czym jest gra w klasy czy podchody. Brak aktywności fizycznej również prowadzi do otyłości. Nie pozwól na to, by Twoje dziecko unikało lekcji wf-u. Znajdź czas na to, by zagrać z dzieckiem w piłkę, wyjść na spacer, rowery, plac zabaw czy zwyczajnie pobawić się w berka przed domem. Jest mnóstwo zabaw ruchowych, które pokocha każdy maluch. Wystarczy tylko umieć zainteresować nimi dziecko.

Czynniki, które mają bezpośredni wpływ na wagę dziecka:
⦁ aktywność fizyczna
⦁ zamieszkanie w miastach (większy dostęp do niezdrowej żywności)
⦁ genetyka
⦁ odżywianie matki podczas ciąży
⦁ choroby, jakie matka przechodzi w ciąży
⦁ nawyki żywieniowe
⦁ dieta matki podczas karmienia piersią
⦁ stres
⦁ jakość i długość snu.

Bądź wzorem dla swojego dziecka. Dbaj o jego prawidłowe nawyki żywieniowe już od najmłodszych lat. Jeśli dzieci od początku będą widziały, że również rodzice jedzą zdrowo, nie będzie trzeba wpajać im zdrowych nawyków, po prostu będą do tego przyzwyczajone. Wszystkie dzieci lubią oglądać bajki, zamiast paczki chipsów przed telewizorem, daj dziecku jego ulubiony owoc. Ogranicz czas przed telewizorem i komputerem do dwóch godzin dziennie. Zadbaj o to, by każdego dnia choć przez godzinę dziennie dziecko miało jakąkolwiek aktywność fizyczną. Kochasz, więc nie tucz.



czwartek, 13 kwietnia 2017

Czym jest szczęście?



Wikipedia szczęście opisuje jako emocję, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne.” Czyli do pełni szczęścia wystarczą nam tylko pozytywne doświadczenia? Jasne, że tak. Jednak dla każdego z Nas owe pozytywne doświadczenie jest zupełnie odmienne. 

Dla niektórych szczęście to pełne konto w banku, duży dom, najnowsza marka samochodu i rozrywkowe życie. Jeszcze inni szczęściem nazywają sukcesy w pracy, rozwijającą się karierę zawodową i platynową kartę. Ktoś inny szczęściem nazwie posiadanie szczęśliwej rodziny, pięknego domu i ogromu miłości jaką się darzą. Definicji szczęścia jest mnóstwo. Ważne jest to, by je dostrzec. 

Moje bardzo pesymistyczne nastawienie do życia sprawiało, że w żaden sposób nie potrafiłam dostrzec i zrozumieć czym dla mnie jest szczęście. Ale znalazłam! Nareszcie odkryłam co jest moim największym szczęściem! To świadomość, że mogę wszystko. Poczucie, że mam wokół siebie ludzi, na których zawsze mogę liczyć. Mogę być kim chcę. Nic nie stoi mi na przeszkodzie, aby osiągnąć sukces, spełnić swoje najskrytsze marzenia. Przecież jestem zupełnie zdrowa, pełna sił, mam wsparcie rodziny, przyjaciół. Czego chcieć więcej? Nigdy nie zostanę z żadnym problemem sama, bo wiem, że otaczam się ludźmi prawdziwymi. To oni sprawiają, że wierzę w siebie, w swoje możliwości, że nie boję się iść do przodu. Patrzę na dzieci moich sióstr i widzę, że do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele. Słyszę nowe słowo wypowiedziane przez prawie dwuletniego Nikosia i pękam z dumy, bo to bardzo mądry i rezolutny chłopczyk. Widzę postępy Filipka w przedszkolu i jestem dumna z mojej siostry, bo odwaliła kawał dobrej roboty. Patrzę na Zuzię i widzę szczęście w najprawdziwszej postaci. Kocham ich ogromnie i właśnie oni między innymi są częścią układanki mojego szczęścia. Przyjaciel, jedyny, najprawdziwszy i najważniejszy. Osoba, która jednym telefonem potrafi sprawić, że mam cudowny dzień. Moja rodzina, Alutek mój cudowny, znajomi, najcudowniejsza i najukochańsza banda czworga, wspomnienia i poczucie, że nie jestem sama. To moje szczęście, moja radość, moje wszystko. Kiedy byłam dzieckiem marzyłam o wielkim domu, ogromnej fortunie i podróżach. Dziś marzę o tym, by Ci, którzy są dziś, byli już zawsze. To mi wystarcza do pełni szczęścia. Aaa i o tej emeryturze w Górach, z Tobą :* 

Nie szukajcie daleko, rozejrzyjcie się dookoła, wasze szczęście jest tuż obok i na wyciągnięcie ręki! Każdy z Nas ma prawo do szczęścia i każdy ma szansę je odnaleźć. Zadajcie sobie tylko pytanie co sprawia, że czujecie się cudownie, gdy to odkryjecie, szczęście przyjdzie samo. 


niedziela, 25 września 2016

Siła Sióstr

O moich przyrodnich siostrach pisałam tu. Chyba jedna z pierwszych notek na blogu. Kilka dni temu uświadomiłam sobie, jak bardzo mi tamtych czasów brakuje. Jak mocno się od siebie oddaliłyśmy. O jedną kłótnię za dużo, o kilka niepotrzebnych, bolesnych słów za wiele.

Wciąż jest nie tak, jak być powinno. Bez przerwy pojawia się jakieś "ale, zawsze na przeszkodzie stoi coś lub ktoś. Każda ma teraz swoje życie. Brakuje już czasu na te sprawy mniej ważne. Cieszę się ogromnie, że są szczęśliwe. Mają wspaniałych mężów, cudowne zdrowe dzieci a ja trójkę wspaniałych, roześmianych i uroczych szkrabów wołających do mnie "ciociu". Filipek, Zuzia i Nikoś — cudowna banda trojga! I tak jak wiedziałam to rok temu, wiem to i dziś — zawsze mogę na nie liczyć. Tyle kłótni i sprzeczek już za nami, tyle trudnych chwil i ciężkich dni. Po każdej kłótni obiecywałyśmy sobie, że już nigdy się do siebie nie odezwiemy i zazwyczaj po tygodniu nam mijało :). Zawdzięczam im bardzo dużo, bo w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia to one jako pierwsze wyciągnęły pomocną dłoń. Były przy mnie, wspierały i doradzały. Mój "telefon do przyjaciela" działał zawsze i myślę, że dziś też by zadziałał, ba pewna tego jestem! Tak, to tylko przyrodnie Siostry, może tylko a może aż. W każdym razie jedyne Siostry, jakie mam. Obiecałam sobie kiedyś, że odbuduję tę więź, której nam zabrakło, zawaliłam sprawę. Dziś jestem pewna na milion procent, że już nie odpuszczę. Rodzina to siła największa a siła sióstr jest siłą najsilniejszą! Paula, Kaja -bo jak nie my, to kto? 

I wiem , że teraz zbliżymy się do siebie dużo bardziej, bo pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kogo brakowało nam przez całe życie. Kobiety z natury są silne i łatwiej radzą sobie ze zmianami. A zmiany są dobre, szczególnie zmiany na lepsze. A za jakiś czas nasze Siostrzane Trio odśpiewa głośno i radośnie "mam tę mooooc" -tak będzie! Czuję to w kościach. Wiem, że podły ze mnie człowiek , uparty i złośliwy (nikt idealny nie jest, przynajmniej ja ideału jeszcze nie spotkałam :P ) , ale najważniejsze, że akceptujemy siebie, a nawet jak coś nam nie pasuje, to sobie to wykrzyczymy i nam lżej. Czyż nie?

Rok, który właśnie mija, wniósł w moje życie baaaardzo dużo. Bywało różnie, ale jedno wiem na pewno, co nas nie zabije to nas wzmocni. Każda porażka uczy nas czegoś nowego, każdy błąd daje do myślenia, a każdy sukces dodaje skrzydeł. I na koniec ,dziękuję jeszcze jednej osobie , jak bardzo dużo dzięki niej zrozumiałam. Jak wiele wniosła w moje życie. Czas spojrzeć na świat oczami dorosłego człowieka, a nie wiecznie nieszczęśliwej gówniary. Walka z samym sobą jest ogromnie trudna- trzymajcie zatem kciuki! Bo będzie się działo, oj będzie!













poniedziałek, 12 września 2016

Gdzie są moje Przedszkolaki?

Minął rok. A dokładniej 14 miesięcy od momentu gdy pożegnałam moich przedszkolaków, Dziś wszyscy chodzą do zerówki czy pierwszej klasy. A ja uwierzyć nie mogę, że to już. Z utęsknieniem zdjęcia przeglądam, filmiki, śmieszne dialogi wspominam i duma mnie rozpiera, że dzielnie i z uśmiechem na twarzy pożegnali przedszkole.

Rozmawiałam kilka dni temu z mamą Stasia i z mamą Olka. Jak chłopcy, jak pierwsze dni w nowej szkole? I wiecie co? Poradzili sobie, bez najmniejszych problemów. Dzielne chłopaki! Ba , zawsze tacy byli. Mądrzy, odważni, łobuzowali na potęgę ale byli bardzo wrażliwi. Do dziś pamiętam słowa Stasia skierowane do kolegi, gdy ten dokuczał innemu chłopcu:

-Jak mówisz mu, że jest głupi, to jest mu przykro i boli go serduszko. To brzydko!

Tak, taki był Staś. Niesamowicie wrażliwy. O wszystkim mówił z ogromnym przejęciem. Z zapartym tchem opowiadał o swoim braciszku. Na pytanie za co kocha swoją mamusię (zajęcia dotyczyły dnia Mamy) bez zastanowienia odpowiedział :

-Za to, że kocha mnie i Janka i codziennie o nas dba. I za to, że ładnie się do nas uśmiecha!

I każdego dnia mówił, że kocha przedszkole, że lubi tu być. Dziarsko przekraczał próg sali i nigdy nie było problemu z pozostaniem w przedszkolu. Ale czasami, przychodził moment, że Staś podchodził do którejś z Nas i po cichu szeptał czy może się przytulić bo "jego serduszko zatęskniło za Mamusią". Wzruszał mnie niezmiennie. I tak, z ręką na sercu przyznaję, że zakochałam się w Stasieńku od pierwszego dnia. Był taki mądry i wrażliwy a energii miał tyle, że starczyłoby jej na całą grupę :). Zaskakiwał nas bardzo często. Gdy którekolwiek z dzieci miało urodziny i rozdawało cukierki, każde z dzieci składało solenizantowi życzenia. Wszyscy powtarzali jak jeden mąż : "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin" . Przyszła kolej na Stasia :

"Życzę Ci dużo radości, i zdrówka, i dużo miłości i żebyś był zawsze szczęśliwy". 

I przyszedł dzień, że Staś wzruszył Nas niemal do łez. W przedszkolu obchodziliśmy dzień Autyzmu. Niebieskie ubranka, dziewczynki niebieskie kokardki we włosach, nawet  śniadanie dzieci jadły na niebieskich talerzykach. Na zajęciach, tłumaczyliśmy dzieciom dlaczego dziś wszystko jest "na niebiesko" , w pewnym momencie zgłasza się Staś i mówi :

"Ja wiem co to za choroba. Dzieci które na nią chorują szybciej się złoszczą i mamusia musi z tym dzieckiem cały czas być i pilnować, żeby sobie nie zrobił nic złego..." 

I opowiadał tak przez dłuższą chwilę. Przedszkolak. Mały chłopiec, który miał już świadomość tego czym jest autyzm.  Nasza perełka, chłopiec, łobuz o wielkim i wrażliwym serduszku.
Pamiętam dokładnie wszystkie dialogi bo za każdym razem Staś nas zaskakiwał. Brawa dla rodziców! I czoła chylę Mamie, która mimo wielu trudności zawsze witała i żegnała nas uśmiechem!
Niesamowita była ta moja grupa. Niesamowita. Oluś, nasz przedszkolny łobuziak. Zawsze potrafił wszystko wytłumaczyć i wyjść z opresji obronną ręką. Poradzi sobie chłopak w życiu oj poradzi :). Pamiętam jak podczas obiadu, nagle odsunął talerz z zupą i łobuzerskim uśmiechem oznajmił :

-Mój brzuszek mówi, że już nie chce jeść!
-Ojj chyba nas Oluś oszukujesz, ja nic nie słyszałam.
-Bo to mój brzuszek i tylko ja go słyszę! :D 

Kurtyna!

Albo jeszcze jedno! Dzieci siedzą przy stolikach i wykonują polecenia w swoich książkach.  Olek znudzony, jako pierwszy kończy pracę i pyta czy już może się pobawić.

-Olek, dlaczego tak niestarannie. Przecież Ty potrafisz pięknie kolorować!
-Nic nie poradzę. Taki się urodziłem! 

No przecież taki się urodził, co poradzić? :) Zawsze ale to zawsze miał odpowiedź na wszystko. Cwaniaczek nasz! A dziś już czaruje swym urokiem osobistym inne Panie. Myślę, że pokochają go równie szybko, co my!

 Kochani byli , wszyscy! Kornelka, nasza przedszkolna pomocnica. Uwielbiała się tulić i przesiadywać na naszych kolanach. Gaduła i mądrala -Zosia, strojnisia Wiktoria , która w przyszłości planowała zostać Księżniczką :) Krzyś i Dominik bystre i zdolne chłopaki. Mateusz, Michał, Dawid, Damian, Wiktoria, Maje, Dawidek, Bartek, Karolka i Karol-najwspanialsza grupa pod słońcem.  Mądra, zdolna i pełna energii! Uwielbiali wycieczki, spacery, wszelkiego rodzaju konkursy i zabawy. Radzili sobie ze wszystkim. Tak byli idealni i nie będę tego ukrywać :) Każdej Pani, życzę równie cudownej grupy!
A ja wspominać i tęsknić będę już zawsze. Zaciskam kciuki za ich przygodę w dalszej edukacji. Świetnie sobie poradzą, wiem to na pewno! Moje kochane Biedroneczki!!


Staś








Oluś 





piątek, 9 września 2016

O tym jak ważną rolę odgrywa rozmowa z dzieckiem.

Dzieci bardzo często chcą uczestniczyć w rozmowach dorosłych. Pragną aby ich zdanie było tak samo ważne jak rodziców, dziadków, czy starszego rodzeństwa. Chcą być zauważane i brane pod uwagę w podejmowaniu różnych ważnych i mniej ważnych decyzji. 

Rozmawiając z dzieckiem, musisz mu pokazać, że bardzo uważnie go słuchasz, ze to co mówi, jest dla Ciebie tak samo ważne jak dla niego. Nie gań go, nie umoralniaj, nie pouczaj. Wysłuchaj uważnie do samego końca. Zaakceptuj jego uczucia słowami :
"rozumiem, że mogło Cię to zdenerwować" ,"masz prawo być smutny, to była bardzo przykra sytuacja" itp. 

Kiedy widzisz, że dziecko jest smutne, czy wściekłe nie staraj się go odwrócić od tych uczuć, czy zająć go czymś innym, wręcz przeciwnie , mów głośno o tym co w danej sytuacji się dzieje. 

-"Widzę, że jesteś smutny, opowiedz mi co jest tego przyczyną" 
-"Jesteś bardzo zdenerwowany, powiesz mi dlaczego? Chętnie Cię wysłucham" 

Kiedy dziecko zauważy, że jego problemy i zmartwienia (nawet błahe), są równie ważne, co problemy reszty rodziny zacznie otwarcie mówić o wszystkim co czuje. Odpowiednia rozmowa z dzieckiem potrafi zdziałać bardzo dużo. Dużo łatwiej również, zachęcić dziecko do współpracy. Nie rozkazuj dziecku, nie wydawaj poleceń. Nie pokazuj mu, że to Ty rządzisz i , że to twoje zdanie ma największe znaczenie. Pokaż mu, że go słuchasz, że traktujesz go jak pozostałych członków rodziny, rozmawiaj z nim tak , aby czuło się ważne. Opisz problem. Wytłumacz mu spokojnie co jest nie tak. Przedstaw krótki, prosty komunikat, aby dziecko mogło zrozumieć w czym tkwi problem i zastanowić się co z nim zrobić. 

-"W twoim pokoju jest straszny bałagan" , "W salonie są porozrzucane klocki. Jak myślisz, co trzeba z tym zrobić?" 

Nie oskarżaj, informuj. Dzieci nie lubią oskarżeń i zazwyczaj przyjmują je niechętnie. Mów krótko, zwięźle i zrozumiale. Powszechnie wiadomo, że słuchanie kazań i wykładów jest mało lubiane. Proste i krótkie komunikaty łatwiej trafiają do dziecka. Zamiast rozkazywać, spróbuj inaczej wyegzekwować od dziecka pomoc. 

-"Byłoby mi zdecydowanie łatwiej, gdybyś pomogła mi w sprzątaniu" .
-"Bardzo bym się, ucieszyła, gdybyś posprzątał swój pokój" .

Nie ma tonu rozkazującego, dziecko nie ma poczucia, że masz nad nim władzę. Kiedy przedstawiamy dziecku problem i udzielamy dużo  informacji, zwykle samo dochodzi do wniosku w czym tkwi problem i stara się go rozwiązać. Mów głośno o swoich odczuciach i tego samego oczekuj od dziecka. Odpowiednia rozmowa czyni cuda. 

Słuchaj, mów szczerze, pokaż , że rozumiesz, jesteś zainteresowany tym co mówi i chcesz pomóc mu w rozwiązaniu jego problemu. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Oczywiście szczera rozmowa. Słuchaj , nie oskarżaj i nie rozkazuj a sukces murowany!

Polecam książkę (z której korzystałam pisząc tę notkę) "Jak mówić ,żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" Adele Faber, Elaine Mazlish


środa, 24 sierpnia 2016

Nie bądź tchórzem!

Wszyscy popełniamy błędy. Błądzić jest rzeczą ludzką, prawda? Tak trudno jest przyjąć do wiadomości, że coś robimy źle. Ciężko przyznać się do błędu a jeszcze trudniej przyjąć do wiadomości, że to w nas samych tkwi problem. Co należy wtedy zrobić? Na pewno nie uciekać. Uciekają tylko tchórze. Poddają się tylko Ci, którym nie zależy. 

Przychodzi trudny czas. Wszystko widzisz w czarnych barwach. Wszędzie wyczuwasz podstęp, intrygę. Najmniejszy drobiazg doprowadza cię do szału a najbliższe osoby wydają się być największymi wrogami. Nie chcesz słuchać żadnych rad, gardzisz wsparciem, ranisz tych , których kochasz najbardziej. Byle dopiec, byle dowalić, byle sprawić przykrość. Przestaje ci zależeć. Wszystko masz w nosie. To nic, że ktoś kogo kochasz, wylewa przez Ciebie łzy, nic wielkiego, drobiazg. Przecież powiedział ci prawdę, prawdę, której się boisz, nienawidzisz i nie akceptujesz. Prawdę o twoim problemie. Jeszcze wczoraj skoczyłabyś za tym kimś w ogień. Dziś go ranisz najboleśniej jak potrafisz. Czujesz się skrzywdzona, zraniona, oszukana. Zastanawiasz się wciąż, jak ona mogła być w stosunku do Ciebie taka podła.

Jaki problem, przecież ja nie mam problemu. Wszystko jest ze mną w porządku. To z nią jest coś nie tak. Czepia się.

I atakujesz każdego, kto próbuje Ci wyjaśnić w czym tkwi problem, co robisz nie tak. Chcą dobrze, a Ty się unosisz honorem i obrażasz. Duma nie pozwala Ci na przyznanie im racji, przecież znasz siebie, wiesz lepiej. Oni wciąż się czepiają. Niech się odwalą, Masz dość. Mówisz to dobitnie i boleśnie. Karzesz im spadać.

I co dalej? W końcu zostajesz sama. Nie przepraszam, razem z tobą zostaje ta pieprzona duma. I umierasz. Umierasz od środka. Bo z biegiem czasu okazuje się, że przez dumę, straciłaś najbardziej wartościowych ludzi jakich spotkałaś w swoim w życiu. Ludzi, którym naprawdę zależało na twoim szczęściu. Im nie chodziło o to, aby ci dopiec, wyśmiać cię, czy sprawić przykrość. Chcieli wskazać ci dobrą drogę, krętą, długą i z przeszkodami, ale prowadzącą do szczęścia. Nie pozwól, aby do tego doszło. Nie dopuszczaj do tego aby duma odebrała ci to, co w życiu najważniejsze. To straszne uczucie. Tak, ja to wiem. Ba, znam na pamięć.

Nie okłamuj tych, którzy cię kochają, nie odrzucaj pomocnej dłoni. Jeśli jest ktoś, kto potrafi być w stosunku do ciebie szczery do bólu, szanuj go, kochaj i nigdy nie pozwól odejść. Taki ktoś to skarb. I właśnie to jest miłość. Najszczersza i najprawdziwsza. Szanuj ją i odwzajemniaj a wygrasz życie.

Nie piszę tego tutaj po to , aby was pouczać. Nie, nie to mam na celu. Ostatnio musiałam przewartościować swoje życie i porzucić dumę. Są rzeczy ważniejsze niż duma. Są ludzie warci wszystkiego. Dziś wiem to na pewno. Wiem też, że nigdy nie można się poddawać. Zawsze jest o co walczyć. Czuje się jak nowo narodzona. Zrobiłam reset, przyznałam się do swoich błędów, problemów, wad i całej reszty. Lżej mi. Szczególnie, że mam wsparcie. Najwspanialsze jakie mogłam sobie wymarzyć. Za to wsparcie, dziękować będę już zawsze. A więc DZIĘKUJĘ!

Contact Us

Find Us

Flickr Images

Zblogowani