Weekend wart wszystkiego

Tekst ze słynnego filmu "Lejdis" idealnie odnosi się do mojego weekendu.
  "Bo liczy się spontan, spontan jest najważniejszy" 
I tak właśnie było. Nieplanowany wyjazd,pięć godzin podróży pociągiem w koszmarnym towarzystwie. Ale było warto!Zdecydowałam , że pojadę. Potrzebowałam odpoczynku, odskoczni i zrelaksowania się, I zrodził się pomysł .Jadę do niej , do najbardziej zwariowanego i pozytywnego człowieka jakiego znam. Tak , to Marta , moja kochana Dobra Dusza, którą uwielbiam całą sobą.

Poznałyśmy się w Łodzi i już wtedy wiedziałam, że moje przeczucia mnie nie myliły. Okazała się wspaniałą osobą, pełną ciepła, radości i sympatii, Swoją radością potrafi zarażać wszystkich dookoła. Zdecydowanie pozytywny człowiek ;-) . Tym razem dane było mi poznać Frania. (ostatnim razem poznałam Gajusię :) ) . Franio jest wspaniałym , bardzo  ale to bardzo bystrym i rezolutnym chłopcem. Wszędzie go pełno, jest w ciągłym ruchu i nigdy nie jest zmęczony . Ma mnóstwo energii, energii którą potrafi zarazić każdego, Wszystko jest dla niego proste i nic nie stanowi problemu. Skradł me serce na starcie, Pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o Tosinkowej Babci. O osobie pełnej radości życia, uśmiechniętej i tak pogodnej , że nie jeden z Nas powinien się od niej tego uczyć, Przemiła i przesympatyczna kobieta z sercem na dłoni. Tosinkowy dziadek to lek na zły dzień, mega pogodny i wesoły człowiek z ogromnym poczuciem humoru przy którym absolutnie nie można się smucić, W jego towarzystwie uśmiech z twarzy nie znika. Siostra Marty to kolejny dowód na to, że pozytywnych ludzi na świecie nie brakuje. Tak, z ręką na sercu przyznaję , że z takimi ludźmi można konie kraść. Wszyscy są wspaniali i w ich towarzystwie weekend upłynął błogo i niestety bardzo szybko.

Piątek bogaty był w spacery, rozmowy i fotografowanie cudaśnego Frania. Wspaniały wieczór spędziłyśmy na urodzinach Marty szwagra, który jest równie pozytywnym i wesołym człowiekiem co reszta rodziny. Niedziela była dla Frania, Kino, popcorn gry i lody. Niestety minęła bardzo szybko i zanim się obejrzałam przyszedł czas na pożegnanie. Franio prosił abym została na "milion nocek" , ale niestety obowiązki wzywały, Gdyby nie to, najpewniej w tak cudownym towarzystwie zostałabym i na dwa miliony nocek :-). Od początku czułam, że Marta jest wspaniałą osobą. Osobą, z sercem jak stąd na koniec świata, taką z którą można wszystko. Martuś , bardzo Ci dziękuję za ten weekend, za  "Przyjaciółki" ,lody, spacery i cały ten wspaniały czas. O całej reszcie pisać nie będę bo wszystko wiesz. Cieszę się , że miałam możliwość aby poznać Twoją Familię :-) Są rewelacyjni-wszyscy! Było krótko i w biegu, ale cudownie. Takie weekendy wspomina się z sentymentem i uśmiechem na twarzy. Z utęsknieniem czekam na następne. Z ogromnym utęsknieniem. W kadrach pokazuję Wam choć częściowo jak cudowny jest Franulo! <3 Moje serce już ma, Myślę, ze Wasze też :)










6 komentarzy:

  1. Jak ja się cieszę, że się do mnie odezwałaś! ♥ ♥ ♥
    ps. moja mama pierwsza powiedziała mi o Twojej notce, wzruszyła się mocno...dziękujemy za tyle wspaniałych słów, Alu! Ileż jeszcze przed nami takich spotkań :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Martuś mnóstwo ! Mamę wyściskaj i pozdrów , koniecznie! <3 i Człowieka Kciuka też :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie najlepsze<3<3. Zazdroszczę Wam, ale oczywiście pozytywnie;dd

    OdpowiedzUsuń
  4. Madzik, ja sama sobie zazdroszczę ! :D A Ty spinaj poślady i w październiku poszalejemy ! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. bo życie po to jest by o takich ludzi właśnie zabiegać. Cudowne chwile- pozostają w pamięci na zawsze. Cieszę się z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie ;-) Trafiła mi się taka Moja Dobra Dusza <3

    OdpowiedzUsuń

Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger