piątek, 25 września 2015

Blogerki w Sosnowcu Part 2

Naładowane pozytywną energią wyruszyłyśmy z Martą sobotnim porankiem do Sosnowca na drugie Spotkanie Łączące Blogerki, organizowane przez Marcelinę, Pawła oraz Magdę. Miejscem docelowym był " Magiel Kulinarny, wspaniałe klimatyczne miejsce. Ludzie jeszcze wspanialsi. Nie zabrakło znajomych i przesympatycznych Blogierek z którymi osobiście uwielbiam bywać na wszystkich zjazdach. Kocham Blogosferę właśnie za to, że poznałam tu tylu wspaniałych ludzi. Wróćmy jednak do tematu. Otóż oprócz wspaniałej atmosfery i przepysznych smakołyków , którymi zostaliśmy uraczeni , prowadzone były bardzo ciekawe warsztaty.






Na początku firma Baby Design zaprezentowała nam kilka modeli swoich wózków. Krok po kroku opowiadali o ich zaletach, pokazywali które są najwygodniejsze i najbardziej praktyczne. Przyznam szczerze, że pierwszy model zauroczył mnie najbardziej. Ten największy i najbardziej skomplikowany. Przedstawiciele owej firmy z uśmiechem odpowiadali na wszystkie nasze pytania i cała prezentacja przebiegła pomyślnie i bardzo swojsko  :)





Kolejne warsztaty podzielone były na dwa bloki. Jeden z Kreatywności , prowadzony przez Panią z ośrodka twórczego rozwoju Skrzydlata Żyrafa , na drugim zaś mogliśmy zaczerpnąć wiedzy na temat kosmetyków z firmy Plus dla Skóry. Ja wybrałam warsztaty z kreatywności i do dziś uważam, że była to świetna decyzja. Bawiłam się świetnie. Było bardzo interesująco a zarazem tak wesoło, że nawet przez moment nie żałowałam wyboru. Serdecznie polecam Skrzydlatą Żyrafę!To nie tylko ogrom zabawy, ale także mnóstwo wiedzy. Świetne rozwiązanie na długie zimowe wieczory dla całej rodziny.










Ostatnim punktem spotkania były warsztaty z Evo Kids. Tematyką przewodnią była asertywność, która jest dziś niezbędna. Wszyscy uzestnicy z ogromnym zainteresowanie słuchali tego , co miała nam do powiedzenia prowadząca a potem mogliśmy zadawać pytania. Padło ich sporo a Prelegentka odpowiedziała na każde z Nich.



Spotkanie zamknął wspólny obiad po którym każdy z Nas wyruszył do domu. Spotkanie w Sosnowcu wpisuję na listę tych udanych. Jest co wspominać i o czym pisać. Tak , było cudnie! Wspieraliśmy przy tym dwie instytucje : Świetlicę przy Zespole Szkół Specjalnych nr 4 w Ssnowcu oraz Fundację Przystanek Schronisko. Losowanie i nagrody zaskoczyły nie jedną z nas :)




Dziękujemy sponsorom za cudne upominki. Zdjęcia wykorzystane w moim poście są autorstwa Matrioszki. 



Sponsorzy naszego spotkania :




Wydawnictwo BIS



















Bezcenny Dar



Pisałam jakiś czas temu o Fundacji "Dom Pełen Serca". O wspaniałych ludziach, którzy otworzyli swoje serca na dzieci, które bardzo potrzebują miłości i poczucia bezpieczeństwa. I wiecie co? Z każdym dniem uświadamiam sobie , że coraz mniej jest takich ludzi jak Pani Ola i Pan Zdzisław. Z ogromnym podziwem obserwuję to co się u nich dzieje i kibicuję im z całych sił. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek zdjęcie. Radość bije z oczu tych dzieciaków. Ogromna radość a zarazem spokój. Bo nareszcie są kochane , bezpieczne i szczęśliwe. Mają to co mieć powinno każde dziecko Nareszcie ktoś je szanuje, poświęca im uwagę, czas i przede wszystkim daje poczucie bezpieczeństwa. Alusiątka są wiecznie uśmiechnięte. W nowym domu nie brakuje im niczego. Ani zabawek, ani kreatywnych zajęć ani własnego kąta. Wszystko to co dla nas jest codziennością dla nich było marzeniem, które każdego dnia spełnia Pani Ola i Pan Zdzisław .I jak tu ich nie wielbić, nie podziwiać, nie szanować? Przecież to Anioły są! Znam osobiście ich syna, Patryka i przyznam szczerze,że niedaleko pada jabłko od jabłoni :) . Dobrze, że są jeszcze na świecie tacy ludzie, można odzyskać wiarę w człowieka. Ostatnio do ich drużyny dołączyli Katia i Staś. Kolejne skrzywdzone przez los maluchy. Na początku były bardzo nieufne i przerażone. Dziś tulą się do nowych rodziców i opowiadają o swoim krótkim, lecz smutnym dotychczas życiu. "Kocham Cię Ciociu" ,mówi niepewnie Staś i wtula się w ramiona Pani Oli. Trzyletni chłopiec nie może uwierzyć, że tu gdzie teraz mieszka nie przyjeżdża Policja, że nikt go tu nie będzie bił i karcił. 

-Jak to nie ma Policji? Pyta z niedowierzaniem a jego oczka robią się ogromne ze zdziwienia. 

Trzylatek zdążył przywyknąć , że wizyty Policji w "domu" to codzienność. Serce mi ściska, kluchę mam w gardle i płakać się chce, W takich momentach nienawidzę tego świata. Cóż On komu zawinił? Przecież ma dopiero trzy latka...

Do Alusiątek trafiają właśnie takie dzieci. Przerażone, skrzywdzone i niekochane. Przychodzą pełne niepewności, żalu i smutku. A dzięki staraniom Cioci Oli i Wujka Zdzisława stają się silniejsze i do nowych rodzin wyruszają jako zupełne inne dzieci. Już nie budzą się w nocy krzycząc ze strachu, Zaznali rodzinnego ciepła, miłości, szacunku i czułości. I z takimi wartościami zaczynają nowe , lepsze życie. Prawdziwe życie. Niesamowite to wszystko. Te dzieciaki tyle przeszły, tak wiele wycierpiały a mimo to cieszą się każdą sekundą i z uśmiechem witają każdy nowy dzień. Powinniśmy się tego od Nich uczyć, Ogromna siła drzemie w tych małych ciałkach. Niejednokrotnie słyszy się o tym , że dziecko zostało skatowane, porzucone czy zamordowane. Mnóstwo jest takich paskudnych i przerażających historii. A z każdą historią związane jest właśnie takie bezbronne dziecię , które rozpaczliwie pragnie ciepła i miłości. Przecież to tak niewiele, to nic nie kosztuje...


Wymiana korespondencji z Panią Aleksandrą sprawiła, że spojrzałam na to zupełnie inaczej. Pozwolę sobie zacytować jej słowa : "Nie chodzi mi o rozgłos. Chcę tylko aby inni zobaczyli, że wspólnymi siłami możemy zdziałać dużo a ja niestety sama świata nie zbawię". Ma rację kobieta. Absolutną. Czy jest tu ktoś , kogo kompletnie nie rusza los tych biednych dzieci?Ktoś, kto nie chciałby im pomóc? Nie sądzę. Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i na każdego z Nas cierpienie bezbronnych istot działa tak samo. Zacznijmy od drobnych gestów. Od wstąpienia do pobliskiego Domu Dziecka, obdarowania tych dzieci drobiazgami. Nawet najmniejszych gest skierowany w ich stronę , będzie dla Nich wielki. Bo przecież one pragną tylko normalności. Zwykłej , najzwyklejszej codzienności. Ciepłej zupy, czystych ubrań, spokojnego snu i całusa na dobranoc. Pragną tego co nic nie kosztuje. Smutne to a zarazem bardzo motywujące i prowadzące do refleksji. Dziękuję Pani Aleksandro za to, że dzięki Wam tak wiele sobie uświadomiłam. Niczym są problemy, którymi przejmuję się każdego dnia w porównaniu z tym co czują i przeżywają te dzieciaki. Życie mamy tylko jedno i trzeba je przeżyć jak najlepiej. A dawanie radości innym ,  to największa motywacja, przynajmniej dla Mnie :



wtorek, 8 września 2015

Życie...



Zawiodłam się. Znowu. Po raz setny się zawiodłam. Jak się z tym czuję? Koszmarnie. Bo zawiodłam się na osobie, której ufałam bezgranicznie. Zawsze miałam nadzieję, że mogę na nią liczyć, że mam wsparcie, że pomoże mi w każdej sytuacji. Wszystko układało się tak pięknie. Czarowała miłymi słowami, że niby "Siostra", że ważna i w ogóle. A dziś czuję jakby mi kto kubeł zimnej wody na łeb wylał. Kolejna lekcja życia. Słów brakuje nawet żeby to opisać. Ba, nawet jakby słowa były to i pisać się o tym nie chce. Bo i o czym? O podłości ludzkiej, o naiwności mej? Bez sensu to wszystko. Zawsze muszę otaczać się ludźmi , którzy tak cholernie mnie rozczarowywują...no nie wszyscy oczywiście, ale zdecydowana większoć...głupia jestem i tyle. Albo naiwna zbyt. Albo jedno i drugie. I choć boli jak cholera, choć ściska od środka i żołądek skręca to jest jeszcze pewna "Dobra Dusza", która jest dowodem na to, że nie każdy człowiek, jakiego w życiu spotkałam to wredna zawistna małpa. Podsumowując, jedno jest pewne- to będzie ciężki czas. Ale przetrwam. Toż to nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz...

piątek, 4 września 2015

2953 dni...



Dziś mija 97 miesiąc. Tyle już Cię Z Nami nie ma.  Nigdy , nawet  najgorszym śnie, nie pomyślałam, że mogłabyś odejść, tak totalnie, na zawsze. Byłaś taka silna, zawsze miałam w Tobie ogromne oparcie. Miałaś w sobie tyle optymizmu, tyle radości i chęci do życia, zarażałaś swoim uśmiechem każdego. Byłaś najlepszą przyjaciółką, pocieszycielką, psychologiem , psychiatrą..byłaś wszystkim. I to wszystko straciłam w kilka sekund, kilka albo kilkanaście cholernych sekund. Przyjaźniłyśmy się już od przedszkola. Wytrwałyśmy w tej przyjaźni 13 lat. Wspólne sukcesy i porażki. Wizyty na dywaniku u Dyrektora, kary od rodziców za nasze wygłupy w szkole i poza Nią, pierwsze wagary, pierwsze piwo, pierwsze wyjścia na imprezę po kryjomu. Wszystko to przeżywałyśmy razem. Zawsze miałyśmy tę świadomość , że mamy siebie, że choćby się waliło i paliło ,ja mam Ciebie a Ty masz  Mnie. To było piękne, ale wtedy nie potrafiłam tego docenić. Nie potrafiłam cieszyć się każdą sekundą spędzoną z Tobą , bo nigdy nie myślałam o tym , że stracę Cię tak nagle i tak szybko. Przez myśl by mi nie przeszło, że nadejdzie taki dzień, że nie będę mogła zadzwonić, napisać, zobaczyć Cię, wypłakać się w rękaw. Owszem piszę i dzwonię..ale nikt nie odpisuje, nikt nie odbiera. Zostały mi tylko zdjęcia i wspomnienia. Masa pięknych wspomnień. Został też ogromny ból i tęsknota. Żal do całego świata bo pomagałaś wszystkim a nie potrafiłaś pomóc samej sobie i od nikogo tej pomocy nie chciałaś. Pamiętam doskonale jak zawsze powtarzałaś „Daj spokój, jakoś to będzie, olej to”. Dlaczego Ty nie olałaś? Dlaczego wtedy , nie powiedziałaś sama do siebie „olej to” ?  Poddałaś się. Pierwszy raz poddałaś się bez walki. Zupełnie jak nie Ty.  Nie mam do Ciebie żalu, że nic mi nie powiedziałaś, że nie walczyłaś, że się poddałaś. Mam żal do siebie, ogromny żal. Nic nie zauważyłam, nie wyczułam w Twoim zachowaniu nic, co mogłoby wzbudzić moje podejrzenia. Nic. Totalnie nic. A przecież byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Zawiodłam , na całej linii. Nigdy sobie tego nie wybaczę, nigdy tego nie zrozumiem i nigdy się z tym nie pogodzę. Każdego dnia boli tak samo, każdego dnia tęsknie równie mocno. To nie prawda , że czas leczy rany. Tamtego dnia gdy dostałam telefon, że odeszłaś- zawalił mi się cały świat, czułam jakby ktoś mi wyrwał kawałek serca. Tego kawałka nie mam do dziś i nigdy już nie będę mieć. To był kawałek zarezerwowany dla Ciebie , który odszedł i umarł razem z Tobą. Do dziś nie potrafię o Tobie mówić, nie płacząc, chyba nigdy nie przestanę tęsknić. Zawsze byłaś i zawsze będziesz moją siostrą z wyboru. W sierpniu minął 8 rok odkąd Cię straciliśmy. To bardzo dużo a wydaje mi się jakby ten koszmar był wczoraj. Najgorszy czas w moim życiu, którego nie chce pamiętać a jednocześnie nie potrafię zapomnieć. Ten rozrywający serce ból ,że widzę Cię i żegnam po raz ostatni, morze wylanych łez i nieprzespanych nocy to tylko fragment z tego co wtedy przeżywałam. Dziś jestem zupełnie gdzie indziej, z dala od Naszych wspólnych miejsc, ale cząstke  Ciebie  i masę wspomnień mam zawsze ze sobą i to jest najważniejsze. Tego nikt mi nie zabierze.


Contact Us

Find Us

Flickr Images

Zblogowani