piątek, 4 września 2015

2953 dni...



Dziś mija 97 miesiąc. Tyle już Cię Z Nami nie ma.  Nigdy , nawet  najgorszym śnie, nie pomyślałam, że mogłabyś odejść, tak totalnie, na zawsze. Byłaś taka silna, zawsze miałam w Tobie ogromne oparcie. Miałaś w sobie tyle optymizmu, tyle radości i chęci do życia, zarażałaś swoim uśmiechem każdego. Byłaś najlepszą przyjaciółką, pocieszycielką, psychologiem , psychiatrą..byłaś wszystkim. I to wszystko straciłam w kilka sekund, kilka albo kilkanaście cholernych sekund. Przyjaźniłyśmy się już od przedszkola. Wytrwałyśmy w tej przyjaźni 13 lat. Wspólne sukcesy i porażki. Wizyty na dywaniku u Dyrektora, kary od rodziców za nasze wygłupy w szkole i poza Nią, pierwsze wagary, pierwsze piwo, pierwsze wyjścia na imprezę po kryjomu. Wszystko to przeżywałyśmy razem. Zawsze miałyśmy tę świadomość , że mamy siebie, że choćby się waliło i paliło ,ja mam Ciebie a Ty masz  Mnie. To było piękne, ale wtedy nie potrafiłam tego docenić. Nie potrafiłam cieszyć się każdą sekundą spędzoną z Tobą , bo nigdy nie myślałam o tym , że stracę Cię tak nagle i tak szybko. Przez myśl by mi nie przeszło, że nadejdzie taki dzień, że nie będę mogła zadzwonić, napisać, zobaczyć Cię, wypłakać się w rękaw. Owszem piszę i dzwonię..ale nikt nie odpisuje, nikt nie odbiera. Zostały mi tylko zdjęcia i wspomnienia. Masa pięknych wspomnień. Został też ogromny ból i tęsknota. Żal do całego świata bo pomagałaś wszystkim a nie potrafiłaś pomóc samej sobie i od nikogo tej pomocy nie chciałaś. Pamiętam doskonale jak zawsze powtarzałaś „Daj spokój, jakoś to będzie, olej to”. Dlaczego Ty nie olałaś? Dlaczego wtedy , nie powiedziałaś sama do siebie „olej to” ?  Poddałaś się. Pierwszy raz poddałaś się bez walki. Zupełnie jak nie Ty.  Nie mam do Ciebie żalu, że nic mi nie powiedziałaś, że nie walczyłaś, że się poddałaś. Mam żal do siebie, ogromny żal. Nic nie zauważyłam, nie wyczułam w Twoim zachowaniu nic, co mogłoby wzbudzić moje podejrzenia. Nic. Totalnie nic. A przecież byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Zawiodłam , na całej linii. Nigdy sobie tego nie wybaczę, nigdy tego nie zrozumiem i nigdy się z tym nie pogodzę. Każdego dnia boli tak samo, każdego dnia tęsknie równie mocno. To nie prawda , że czas leczy rany. Tamtego dnia gdy dostałam telefon, że odeszłaś- zawalił mi się cały świat, czułam jakby ktoś mi wyrwał kawałek serca. Tego kawałka nie mam do dziś i nigdy już nie będę mieć. To był kawałek zarezerwowany dla Ciebie , który odszedł i umarł razem z Tobą. Do dziś nie potrafię o Tobie mówić, nie płacząc, chyba nigdy nie przestanę tęsknić. Zawsze byłaś i zawsze będziesz moją siostrą z wyboru. W sierpniu minął 8 rok odkąd Cię straciliśmy. To bardzo dużo a wydaje mi się jakby ten koszmar był wczoraj. Najgorszy czas w moim życiu, którego nie chce pamiętać a jednocześnie nie potrafię zapomnieć. Ten rozrywający serce ból ,że widzę Cię i żegnam po raz ostatni, morze wylanych łez i nieprzespanych nocy to tylko fragment z tego co wtedy przeżywałam. Dziś jestem zupełnie gdzie indziej, z dala od Naszych wspólnych miejsc, ale cząstke  Ciebie  i masę wspomnień mam zawsze ze sobą i to jest najważniejsze. Tego nikt mi nie zabierze.


1 komentarz:

Contact Us

Find Us

Flickr Images

Zblogowani