Jak pokonywać własne słabości?

Jak pokonywać własne słabości?

Tegoroczna jesień jest wyjątkowo piękna. Nigdy nie lubiłam tej pory roku a dziś spacerując po lesie stwierdziłam, że jest niezwykła. Słońce przedzierało się przez złociste liście, wiatr cicho szumiał i krople deszczu kapały z drzew. Nie tylko ze względu na uroki ta jesień jest inna niż wszystkie. W moim życiu nastąpiły ogromne zmiany a ja zaczełam pokonywać swoje lęki. Pierwszy krok był najtrudniejszy. Długo myślałam i rozważałam wszystkie za i przeciw zanim całkowicie zmieniłam swoje życie. Dziś od tej decyzji mija prawie pół roku a ja wciąż idę dalej i jestem dumna z tego, że podjęłam taką dezycję a nie inną. I w dodatku ani trochę tego nie żałuję. Warto jest postawić sobie jakiś cel i uparcie do niego dążyć bo na mecie ma się ogromną satysfakcję a i poczucie własnej wartości ogromnie wzrasta. Moją największą słabością od zawsze była nieśmiałość. Wszelkiego rodzaju wystąpienia publiczne odpadały- ręcę się trzęsy, siódme poty oblewaly a język niemiłosiernie się plątał. Odpuściłam. Bo po co? Żeby się skompromitować? Ośmieszyć? Zbłaźnić? Nie, dziękuję. I trwało to latami, aż do momentu kiedy powiedziałam sobie dość! Postawiłam sobie poprzeczkę i pierwsze przeszkody już pokonałam. Zapisałam się jako Wolontariusz do Szlachetnej Paczki. Pomaganie innym zawsze leżało w mojej naturze, ale SZP to coś więcej. To ogromna odpowiedzialność. Nie ma tu miejsca na jakąkolwiek nieśmiałość. I to jest właśnie ten moment, w którym się jej pozbędę, Bezpośredni kontakt z rodzinami, rozmowy na trudne i cięzkie tematy, praca w grupie z innymi wolontariuszami i wiele wiele innych. Jeśli przez to przejdę,to nigdy więcej się nie poddam. I chyba to jest w życiu najważniejsze, żeby się nigdy,ale to nigdy nie poddawać. Z całych sił uwierzyć w siebie i otaczać się takimi ludźmi, którzy Cię motywują, dopingują i dają kopa do działania. Jeszcze pół roku temu moje myślenie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdzież ja bym pozwoliła komukolwiek się fotografować?Nie znoszę siebie na zdjęciach i nie znoszę jak ktoś robi mi zdjęcia. A dziś? Dziś zostałam sfotografowana od stóp do głow i nawet jestem zadowolona z efektów. Pozytywne myślenie jest kluczem do sukcesu. A jeśli jeszcze masz przy sobie przyjaciela, który Cię wspiera, motywuje do działania i podbudowuje w każdym momencie (takiego jak ja :P ), to sukces gwarantowany. Nie pozwólmy sobie wmówić, że jesteśmy  w czymś gorsi od innych. Każdy na swój sposób jest wyjątkowy i ma w sobie piękno, które tkwi gdzieś w głebi jego duszy. Znajdź to piękno i uwierz w siebie a wszystkie lęki i słabości pokonasz bez większych trudności. Jak to kiedyś ktoś mądrze powiedział: "Nigdy nie mów nigdy" :).









Tosia, Tochana, Antonina...

Tosia, Tochana, Antonina...

Znowu będzie o dziecięciu i znowu nie moim. ( tak wyniańczyłam ładną gromadkę dziecioli :P) Chociaż jak przypomnę sobie te wszystkie dni, godziny i minuty spędzone z Nią to wcale nie czuję, że Ona nie moja. Moja też, tak troszeczkę. Antonina , dziś jej 6 urodziny a ja przed oczami wciąż mam dwuletniego skrzacika. Drobinkę maleńką z cudownymi błękitnymi oczętami.Utonąć można było w ich błękicie! Pamiętam wspólne spacery, jak śmiała się do rozpuku gdy Paulina grała jej na trawie, jak uwielbiała wspólne budowanie zamków i babek z piasku , by potem jednym ciosem zamienić je w pył, takie to było zabawne, takie śmieszne! Skakanie, tak to kochała chyba najmocniej. A ja z milion razy prawie zawału dostałam jak patrzyłam na Tochanę szalejącą na łóżku...na nic się moje prośby zdały, na nic matczyne ostrzeżenia...przecież to taka frajda była! W książkach zakochana jest chyba do dzisiaj, od maleńkości je uwielbiała i z ogromnym zaciekawieniem słuchała czytanych bajek. Uwielbiałam spędzać z Nią czas. Wstydzioszkiem była ogromnym, ale jak się człowiek postarał to zdobył w końcu jej zaufanie-wiem bo sama musiałam się nieźle nagimnastykować :P Rosła w oczach, zaskakiwała wciąż nowymi umiejętnościami a przede wszystkim tym , jak pięknie i wyraźnie mówiła. Do dziś w pamięci utkwiły mi wypowiedziane przez dwuletnią Tosię zdania, Pewnego zimowego wieczoru wracałyśmy z naszej świetlicy, było już dość ciemno i Tosia będąc u mnie na rękach zapytała :

-Ala a jak trafimy do domku , jest ciemno?
-Zobacz Tosiu, w telefonie mam latarkę - po czym zapaliłam światełko. Tosia z uśmiechem na twarzy rzekła:
-O! Ala zapaliła i już nie mamy problemu. Trafimy do domku!

Tak , zatkało mnie. Bo miała tylko dwa latka, dwa! Toż to malizna! A mówiła tak wyraźnie, takich słów używała...zachwycała mnie wtedy i dziś też zachwyca, tylko troszkę inaczej. Dziś to już uczennica, do szkoły chodzi, pisać się uczy, liczyć...a ja ciągle pamiętam ją, taką drobniusią, malusią z wciąż roześmianymi oczętami. Dla mnie zawsze będzie Tosieńką, najsłodszą Tosią pod słońcem! Antonino kochana , w Twoje 6 urodziny życzę Ci abyś zawsze otaczała się ludźmi życzliwymi i prawdziwymi, abyś kochała i była kochana, niech nigdy nie spotykają Cię smutki a każdy dzień przynosi same radości!Rośnij w miłości!

I porcja zdjęć takiej Tochany, jaką pamiętam...










                       



A dzisiejsze zdjęcia Antosi znajdziecie tutaj. Blog pisany prze Patrychę, mamę Tośki :)
Szczerość , to co najważniejsze w przyjaźni.

Szczerość , to co najważniejsze w przyjaźni.



Często na swojej drodze, zupełnie przez przypadek spotykamy ludzi, którzy stają się jednymi z najważniejszych osób w naszym życiu. Przychodzą i po prostu są. Dają uśmiech, wsparcie, radość. Są przy nas w każdym ważnym momencie naszego życia. Służą dobrą radą i pocieszają wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujemy. Nie okłamują, nie oszukują , nie krzywdzą. To przyjaciele. Największe szczęście jakie można mieć, to posiadanie prawdziwego i oddanego przyjaciela. Ja to szczęście mam. I dobrze mi z tym.

Ale przejdźmy do sedna...Wczoraj uświadomiłam sobie, jak wiele można stracić, jeśli nie mówi się głośno o tym co się czuje , co nam się nie podoba, co nas boli. Jak ważna jest szczerość i wyjaśnianie na bieżąco wszystkich niedomówień. Po raz pierwszy od dawna poczułam strach. Ogromny strach, że stracę to co tak kocham, czego szukałam od zawsze, Zanim przyszedł strach , była złość i pretensje. Dużo raniących i ciężkich słów. Słów , których dziś się wstydzę. A zaczęło się od pierdoły, od źle zinterpretowanej wiadomości. Przez błahostkę zraniłam kogoś , kto jest dla mnie bardzo ważny i znaczy dla mnie wszystko. Nienawidzę siebie w takich momentach, ba dziś też się nienawidzę. Bo jak tylko sobie przypomnę co spowodowały moje słowa, to skręca mnie od środka i mam ochotę sama sobie strzelić w twarz. Dziś wiem jedno, trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno (albo ślepej mi, bo przecież u mnie też z widzeniem całkiem słabo. ) Wiem też, że nigdy już nie dopuszczę to sytuacji takiej jak wczorajsza. Nigdy. Jestem szczęściarą, mam tego absolutną świadomość. Wygrałam los na loterii. Czas wziąć się w garść i doceniać to co teraz. Naprawię to co wczoraj ukruszyłam. Dobuduję, Wiem, że warto. Przecież Bratnie Dusze spotyka się raz w życiu, Ja spotkałam dwa razy i drugiej już odejść nie pozwolę. Pamiętajmy o tym, żeby rozmawiać. Z siostrą , z bratem, z mężem, żoną, przyjacielem. Wyjaśniajmy na bieżąco to co ważne i mniej ważne. Nie dopuszczajmy do tego aby mało istotny element zniszczył całą konstrukcję. Bo czasem jest już za późno, aby budować od nowa.



Bo życie jest piękne!

Bo życie jest piękne!

Tak , zdecydowanie jestem tego zdania, że życie  jest piękne. Jestem zdrowa, mam rodzinę, dach nad głową, wymarzoną pracę, wspaniałego przyjaciela i wyjątkowe dusze wokół siebie. A mimo to często łapię się na tym , że narzekam. I jęczę i mędzę i i użalam się. A to , że za gruba, a to . że włos nie tak się układa, że ciastka się spaliły a ja z niczym nie mogę się wyrobić. I tak sobie myślę, głupia jestem. Bo cóż to za zmartwienia? Schudnąć można zawsze, włosy też kiedyś się ułożą, a ciastka?Ciastka upiekę drugie, trzecie , piąte i w końcu wyjdą takie jak być powinny. Przecież to pierdoły, bzdury, błahostki. Czasem warto usiąść, przemyśleć i przeanalizować. Co z ludźmi , którzy mają policzony czas? Mają świadomość, że zostało im kilka miesięcy życia?Jak ogromnie narzekać muszą tacy właśnie ludzie?  Mają do tego prawo a przeważnie tego nie robią. Wręcz przeciwnie. Cieszą się każdą sekundą , każdym momentem. Zachwycają się kroplą rosy na źdźble trawy, tęczą na niebie, śpiewem ptaka. Chwytają każdą sekundę życia pełnymi garściami. I każdy z Nas właśnie tak powinien żyć. Ja jakiś czas temu przewróciłam całe swoje życie do góry nogami, pisałam o tym tutaj. Od dłuższego czasu marudziłam, że chce coś zmienić w swoim życiu. Planowałam i marudziłam i trwało to dość długo. Do czasu aż pojawiła się pewna Dusza , dzięki której jestem tu gdzie jestem i patrzę na wszystko zupełnie inaczej. Bo czego w tym momencie mi brakuje? Na co mogę narzekać? Na nic. Mam wszystko. To co najcenniejsze i najważniejsze. Pozytywne nastawienie to klucz do szczęścia. Wystarczy, że każdego dnia będziemy sobie powtarzać, że życie jest piękne, że to co najlepsze dopiero przed nami a każda porażka uczy nas czegoś nowego i sprawia, że stajemy się silniejsi i mądrzejsi. Tak, jesteśmy tylko ludźmi i uczymy się na błędach. A życie mamy tylko jedno i warto je przeżyć radośnie, ciesząc się każdą jego sekundą. Uściskiem małej dłoni, uśmiechem drugiego człowieka, dniem spędzonym w towarzystwie najlepszego przyjaciela, śpiewem ptaka, promieniem słońca, spacerem w towarzystwie tych, których kochasz. Niedawno przeżyłam rozczarowanie, dość duże i bolesne. Gdyby nie to, że jestem tutaj i mam najlepsiejszego przyjaciela "na wyciągnięcie ręki" pewnie bym się przejmowała, płakała, szukała winy w sobie...ale tego nie robię. Bo zaczynam na wszystko patrzeć pod innym kątem. Zaczynam zauważać zalety w tym co robię, ba nawet w sobie! Jeszcze pół roku temu w życiu bym się o to nie podejrzewała :) I każdy z Nas ma w sobie tą siłę. Wystarczy tylko skupić się na tym co najważniejsze, otaczać się tylko takimi ludźmi, którzy nas uskrzydlają a nie skrzydła podcinają i wierzyć w siebie, przede wszystkim. Ja od dłuższego czasu staram się tak właśnie żyć i dzięki temu wszystko jest prostsze, łatwiejsze, piękniejsze...To oczywiście nie tylko moja zasługa, bo gdyby nie wsparcie Siostry to pewnie dużo więcej czasu zajęłoby mi dojście do tych "mądrości życiowych". I to chyba kolejny dowód na to, że los stawia nam na drodze takich wyjątkowych ludzi, którzy zmieniają nasze życie na zawsze a to życie naprawdę jest piękne. Warto przeżyć je tak, żeby miło było wspominać a wstyd opowiadać :)






Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger