sobota, 28 listopada 2015

Żyj dla siebie.





-Przestań wreszcie tak bardzo liczyć się z ich zdaniem, Jesteś dorosła, wiesz co robisz, przecież to Twoje życie...

Słyszała to miliony razy, od wielu osób. Nigdy jednak nie brała tego do siebie. Była dorosła, mogła robić co jej się żywnie podoba. Mogła, ale nie chciała. Zawsze w jej głowie pojawiała się myśl : "co Oni powiedzą? Jaka będzie ich reakcja? ". I dla świętego spokoju zawsze ustępowała. Zawsze robiła to czego wymagali od niej najbliżsi. Tylko dlatego, żeby nie słuchać pretensji, aby się nie denerwować. Tak sobie to tłumaczyła. W gruncie rzeczy było tak, że wciąż żyła w nerwach. Każda poważniejsza decyzja wiązała się ze stresem, bo przecież trzeba poinformować cały krąg zainteresowanych , kto wie czy im się to spodoba, kto wie , czy wyrażą zgodę aby mogła zrobić to co sobie zaplanowała?  Zdarzały się sytuacje, że owy krąg zgody nie wyraził. Spuszczała wtedy głowę, przytakiwała i rezygnowała, Powoli jej życie zaczynało opierać się głownie na kłamstwie. Wszystko ukrywała, ze wszystkim ściemniała, udawała, że nic się nie dzieje nawet gdy było źle. Po co? A no po to, żeby mimo wszystko spać spokojnie. Gdyby ne kłamała tkwiła by wciąż w martwym punkcie zniewolona niczym Izaura. Kłamstwa powoli wychodziły na jaw, zaczynało być coraz gorzej. I w kluczowym momencie pojawiła się osoba, która potrafiła nie tylko słuchać, ale także dobrze doradzić, Wyciągnęła pomocną dłoń, dała kopa do działania i postawiła za warkoczyk do pionu. Brzmi jak bajka prawda? A to historia z życia wzięta. Jedyne co z bajką ją łączy, to szczęśliwe zakończenie. Otóż owa bohaterka na dzień dzisiejszy jest wolnym człowiekiem. Nikomu się nie tłumaczy, nikogo nie pyta o zdanie, robi co chce i kiedy chce. Potrzebowała spotkać kogoś, kto pozwoli jej uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Kogoś kto będzie oparciem i nie pozwoli jej się załamać. Spotkała. Do dziś jest jej największym wsparciem.

Żyjmy dla siebie. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nigdy nie osiągniemy pełni szczęścia żyjąc dla kogoś i pod kogoś. Wystarczy tylko znaleźć swoje miejsce i żyć wśród takich ludzi, którzy sprawiają, że chcemy dzielić się z nimi wszystkim co dzieje się w naszym życiu, nie obawiając się ich reakcji. Bo przecież szacunek powinien być obustronny, prawda?



wtorek, 24 listopada 2015

Bądź człowiekiem.

Przyszedł i zapytał czy może coś zrobić wokół domu w zamian za odrobinę jedzenia. Czysty , zadbany i uprzejmy Pan z uśmiechem na twarzy lecz ogromnym smutkiem i żalem  w oczach.

-Nie chcę pieniędzy, chciałbym tylko coś zjeść. W zamian mogę coś posprzątać koło domu, drzewa narąbać...

- Odwiedzał Pan wszystkie domy na naszej ulicy? Nikt nie pomógł? 

-Tak w każdym byłem. Źle patrzą na takich jak ja. Wypraszali , więc grzecznie odchodziłem. Nie lubię nic za darmo dostawać. A po co się pchać tam gdzie mnie nie chcą...

- Przykro mi, ja również nie mam dla Pana niczego co mógłby Pan zrobić, ale na pewno nie wypuszczę Pana z pustymi rękoma. 

Radość jaka zawitała w jego oczach na widok jedzenia i gorącej herbaty jest nie do opisania.

-Dziękuję , tacy dobrzy ludzie...może ja jednak coś posprzątam? Liście zgrabię? Drzewa z lasu przyniosę? 

- Nie trzeba, proszę zjeść i wypić herbatę póki ciepła. Wystarczy mi świadomość, że mogłam Panu pomóc. 

Uśmiechnął się tylko i skinął głową.

Serce się kraje. Odwiedził kilkanaście domów na tej ulicy , kto wie ile ich odwiedził zanim trafił na ten w którym dostał to o co prosił. Wszyscy go odsyłali. Bo przecież taki który prosi o jedzenie to musi być pijak, złodziej albo morderca. Bądźmy ludźmi i traktujmy innych jak równych sobie. Nikt nie jest gorszy. Niektórym po prostu powinęła się noga i źle pokierowali swoje życie. Obrali nie ten tor...drobne gesty mogą zdziałać wiele. Nie okazujcie serc tylko w obliczu tragedii czy świąt. Pomaganie to nie działanie na pokaz...Pomaganie to najdrobniejsze a przede wszystkim bezinteresowne gesty płynące z głębi serca a nie po to aby pokazać, że "się pomaga". Każdy z nas może kiedyś stanąć po tej drugiej stronie, przecież jesteśmy tylko ludźmi a "błądzić jest rzeczą ludzką". Uczynione dobro wraca ze zdwojoną siła, pamiętajmy o tym.


sobota, 21 listopada 2015

Farouk System gwarancją zdrowych i lśniących włosów.

Od jakiegoś czasu bezskutecznie walczę z odbudową moich zniszczonych przez farbowanie i prostowanie włosów. Używałam już wielu odżywek, olejków i wszelkiego rodzaju cudowności, które moje matowe i spalone włosy miały uczynić pięknymi , zdrowymi i lśniącymi niczym modelka z reklamy Garniera. Efektów nie widziałam żadnych, do momentu aż na spotkaniu w Poznaniu nie trafiłam na linię kosmetyków marki Farouk System. I wiecie co? Po wielokrotnym użyciu dwóch wyjątowych preparatów CHI moje włosy zaczęły być miłe w dotyku, ba zaczęły nawet wyglądać jak włosy a nie jak siano! Jestem zachwycona tym, co potrafi zdziałać maleńka kropla olejku nałożona zaraz po myciu. Samo spotkanie w Poznaniu oceniam jako jedno z lepszych na jakie było mi dane uczęszczać. Pełen profesjonalizm, organizacja i przebieg spotkania na najwyższym poziomie. Słuchając na spotkaniu opowieści o zbawiennym działaniu kosmetyków z firmy Farouk System (linia BioSilk oraz CHI) pomyślałam, że to kolejna cudowność które zdziała tyle samo co wszystkie poprzednie. Jakże się myliłam! Dla mnie to zbawienie najbardziej zbawienne! Polecam je z czystym sumieniem. Zarówno olejki , jedwabie jak i Szampon Regenerujący BioSilk a wiadome jest przecież, że każdej kobiecie zależy na tym aby wyglądać wyjątkowo. I ja tak się czuję po użyciu kosmetyków o których wspominałam wyżej. Układanie włosów stało się przyjemnością a nie katorgą i zajmuje dwa razy mniej czasu. Włosy są zregenerowane, odżywione i lśniące. w niczym już nie przypomnają matowego siana, które dotychczas było moją zmorą.

Moje zbawienne olejki :)






Samo spotkanie w siedzibie firmy było wyjątkowe. Po pierwsze, bo poznałam rewelacyjne kosmetyki, które ostatecznie przywróciły mi wiarę, iż moje włosy w końcu odżyją a po drugie poznałam fantastycnych ludzi! Firma Bosco Design , która gościła nas na spotkaniu w Poznaniu spisała się na medal! Pełna profeska, przesympatyczni ludzie i cały przebieg spotkania na najwyższym poziomie! Każdy jeden kosmetyk, który przywiozłam ze spotkania polecam z czystym sumieniem. Piękna oprawa, zbawienne działanie i przystępna cena. Czegoż chcieć więcej? My kobiety wiemy, że dla dobrego wyglądu jesteśmy w stanie zrobić wiele ;).


niedziela, 15 listopada 2015

Skuteczny sposób na wypadające włosy.

Odkąd pamiętam moim odwiecznym problemem były wypadające włosy. Miałam setki szamponów, odżywek i wszelkiego rodzaju witamin. Łudziłam się wciąż, że może kolejny okaże się tym cudem, bo przecież pani reklamująca produkt miała tak cudne, gęste i lśniące włosy. Naiwnie tym reklamom wierzyłam i po miesiącu używania ów cudownego produktu, gdy włosy moje nadal były zniszczone, wciąż wypadały i nawet w połowie nie lśniły tak, jak pani z reklamy. Pukałam się wtedy w czoło myśląc jaka to jestem naiwna. I pewnie do dziś czekałabym na owe niesamowite efekty gdybym nie trafiła na szampon idealny dla mnie!




Szampon przyspieszający wzrost i zapobiegający wypadaniu włosów DF5 Woman to idealne rozwiązanie dla kobiet, których włosy mają skłonność do wypadania. Szampon jest bardzo wydajny i ma przyjemny zapach. Sprawia, że włosy bo umyciu są lśniące i miękkie w dotyku. Regularne stosowanie szamponu przyśpiesza wzrost i zapobiega wypadaniu włosów. Nawet na moich bardzo zniszczonych włosach widać było różnicę. Pierwszy raz po umyciu głowy moje włosy były miękkie i gładkie. Rozczesywanie również jest dużo łatwiejsze. Włosy się nie elektryzują co znacznie ułatwia ich rozczesanie. Ten szampon  to naprawdę wspaniały wybór. Skutecznie hamuje wypadanie włosów, dotlenia skórę głowy oraz działa regenerująco i wzmacniająco. Cena również nie jest wygórowana, więc z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt.







sobota, 14 listopada 2015

Alutek.

Znowu wspomnieć muszę, że czas płynie nieubłaganie. Najmłodsze dziecko w naszej rodzinie, mój dzidziuś maleńki, moja malusia królewna za kilka dni zostanie pasowana na przedszkolaka! Alutek, nasza błękitnooka ślicznotka z blond czupryną. Wiecznie uśmiechnięta i pełna energii. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak pierwszy raz powiedziała "baba", jak stawiała pierwsze kroki i sklecała pierwsze zdania. Przecież dopiero co ją ze szpitala przywieźli! Taką malusią, drobniusią i kruchą...a dziś już fochy stroi, pyskować potrafi a nawet płakać na zawołanie. Rysuje cudnie, wierszyki recytuje, piosenki śpiewa, wciąż jest w biegu i porusza się z prędkością światła. Uśmiech z jej cudnej buźki nie znika. I to jej łobuzerskie spojrzenie, które miała od maleńkości...zostało do dziś i jest jeszcze bardziej łobuzerskie- tak, jest łobuzem, ale ja przecież łobuziaki kocham najmocniej! W marcu będą jej 4 urodziny, a ja wciąż widzę w niej dzidziusia, malutką dziewczynkę, której trzeba we wszystkim pomagać, bo przecież sama sobie nie poradzi. I gdy tak biegnę, żeby pomóc jej kurteczkę zapiąć, czapeczkę założyć, buciki zdjąć, Ala patrzy na mnie ze zdziwioną miną i mówi :

- Ja sama umiem! Jestem duża!

No jaka duża ja się pytam?! Żadna duża, malutka, moja iskiereczka maleńka...czteroletnia iskiereczka, która już chodzi do przedszkola! Nie odpowiada mi to, ani trochę! A jak sobie pomyślę, że przyjdzie taki czas, że nie pozwoli już się tak bezkarnie ściskać i całować to aż mi się słabo robi. Chyba się załamię, w depresję popadnę i zamknę się w sobie. Tak będzie. Albo na siłę będę tulić, bo cóż mi innego pozostanie...














Contact Us

Find Us

Flickr Images

Zblogowani