Żyj dla siebie.





-Przestań wreszcie tak bardzo liczyć się z ich zdaniem, Jesteś dorosła, wiesz co robisz, przecież to Twoje życie...

Słyszała to miliony razy, od wielu osób. Nigdy jednak nie brała tego do siebie. Była dorosła, mogła robić co jej się żywnie podoba. Mogła, ale nie chciała. Zawsze w jej głowie pojawiała się myśl : "co Oni powiedzą? Jaka będzie ich reakcja? ". I dla świętego spokoju zawsze ustępowała. Zawsze robiła to czego wymagali od niej najbliżsi. Tylko dlatego, żeby nie słuchać pretensji, aby się nie denerwować. Tak sobie to tłumaczyła. W gruncie rzeczy było tak, że wciąż żyła w nerwach. Każda poważniejsza decyzja wiązała się ze stresem, bo przecież trzeba poinformować cały krąg zainteresowanych , kto wie czy im się to spodoba, kto wie , czy wyrażą zgodę aby mogła zrobić to co sobie zaplanowała?  Zdarzały się sytuacje, że owy krąg zgody nie wyraził. Spuszczała wtedy głowę, przytakiwała i rezygnowała, Powoli jej życie zaczynało opierać się głownie na kłamstwie. Wszystko ukrywała, ze wszystkim ściemniała, udawała, że nic się nie dzieje nawet gdy było źle. Po co? A no po to, żeby mimo wszystko spać spokojnie. Gdyby ne kłamała tkwiła by wciąż w martwym punkcie zniewolona niczym Izaura. Kłamstwa powoli wychodziły na jaw, zaczynało być coraz gorzej. I w kluczowym momencie pojawiła się osoba, która potrafiła nie tylko słuchać, ale także dobrze doradzić, Wyciągnęła pomocną dłoń, dała kopa do działania i postawiła za warkoczyk do pionu. Brzmi jak bajka prawda? A to historia z życia wzięta. Jedyne co z bajką ją łączy, to szczęśliwe zakończenie. Otóż owa bohaterka na dzień dzisiejszy jest wolnym człowiekiem. Nikomu się nie tłumaczy, nikogo nie pyta o zdanie, robi co chce i kiedy chce. Potrzebowała spotkać kogoś, kto pozwoli jej uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Kogoś kto będzie oparciem i nie pozwoli jej się załamać. Spotkała. Do dziś jest jej największym wsparciem.

Żyjmy dla siebie. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nigdy nie osiągniemy pełni szczęścia żyjąc dla kogoś i pod kogoś. Wystarczy tylko znaleźć swoje miejsce i żyć wśród takich ludzi, którzy sprawiają, że chcemy dzielić się z nimi wszystkim co dzieje się w naszym życiu, nie obawiając się ich reakcji. Bo przecież szacunek powinien być obustronny, prawda?



6 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie żyć tylko po to, by zadowalać innych. A co ze mną? Przecież nie jestem głupia, nie zmarnuję sobie życia. Ba! Osiągnę więcej, jeśli sama tego zechcę, a nie z racji nakazu - nie jest tak? Ja ufam swojemu dorastającemu synowi na tyle, by być dla niego opraciem i wsparciem, a nie katem nad głową. Wiem, że nie zacznie mnie okłamywać, jeśli będzie miał we mnie przyjaciela i świadomość, że wspieram go we własnych decyzjach, a nie żądam by żył według moich niespełnionych planów. Ważne by nie ranić innych, ale zyć po swojemu- każdy z nas ma do tego prawo. Cieszę się, że wreszcie zrozumiałaś, że jesteś wartościową osobą i że masz prawo decydować o własnym życiu. Wszak jesteś dorosła :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo prawda! Jak fajnie spotkać swoją "dobrą wróżkę".

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale wiesz ile mi to zajęło i dzięki komu było mi z tym dużo łatwiej :) A jak teraz mi lekko! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rób nikomu dobrze, nie będzie ci źle. Zdrowy egoizm nie zaszkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń

Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger