Siła Sióstr

Siła Sióstr

O moich przyrodnich siostrach pisałam tu. Chyba jedna z pierwszych notek na blogu. Kilka dni temu uświadomiłam sobie, jak bardzo mi tamtych czasów brakuje. Jak mocno się od siebie oddaliłyśmy. O jedną kłótnię za dużo, o kilka niepotrzebnych, bolesnych słów za wiele.

Wciąż jest nie tak, jak być powinno. Bez przerwy pojawia się jakieś "ale, zawsze na przeszkodzie stoi coś lub ktoś. Każda ma teraz swoje życie. Brakuje już czasu na te sprawy mniej ważne. Cieszę się ogromnie, że są szczęśliwe. Mają wspaniałych mężów, cudowne zdrowe dzieci a ja trójkę wspaniałych, roześmianych i uroczych szkrabów wołających do mnie "ciociu". Filipek, Zuzia i Nikoś — cudowna banda trojga! I tak jak wiedziałam to rok temu, wiem to i dziś — zawsze mogę na nie liczyć. Tyle kłótni i sprzeczek już za nami, tyle trudnych chwil i ciężkich dni. Po każdej kłótni obiecywałyśmy sobie, że już nigdy się do siebie nie odezwiemy i zazwyczaj po tygodniu nam mijało :). Zawdzięczam im bardzo dużo, bo w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia to one jako pierwsze wyciągnęły pomocną dłoń. Były przy mnie, wspierały i doradzały. Mój "telefon do przyjaciela" działał zawsze i myślę, że dziś też by zadziałał, ba pewna tego jestem! Tak, to tylko przyrodnie Siostry, może tylko a może aż. W każdym razie jedyne Siostry, jakie mam. Obiecałam sobie kiedyś, że odbuduję tę więź, której nam zabrakło, zawaliłam sprawę. Dziś jestem pewna na milion procent, że już nie odpuszczę. Rodzina to siła największa a siła sióstr jest siłą najsilniejszą! Paula, Kaja -bo jak nie my, to kto? 

I wiem , że teraz zbliżymy się do siebie dużo bardziej, bo pojawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kogo brakowało nam przez całe życie. Kobiety z natury są silne i łatwiej radzą sobie ze zmianami. A zmiany są dobre, szczególnie zmiany na lepsze. A za jakiś czas nasze Siostrzane Trio odśpiewa głośno i radośnie "mam tę mooooc" -tak będzie! Czuję to w kościach. Wiem, że podły ze mnie człowiek , uparty i złośliwy (nikt idealny nie jest, przynajmniej ja ideału jeszcze nie spotkałam :P ) , ale najważniejsze, że akceptujemy siebie, a nawet jak coś nam nie pasuje, to sobie to wykrzyczymy i nam lżej. Czyż nie?

Rok, który właśnie mija, wniósł w moje życie baaaardzo dużo. Bywało różnie, ale jedno wiem na pewno, co nas nie zabije to nas wzmocni. Każda porażka uczy nas czegoś nowego, każdy błąd daje do myślenia, a każdy sukces dodaje skrzydeł. I na koniec ,dziękuję jeszcze jednej osobie , jak bardzo dużo dzięki niej zrozumiałam. Jak wiele wniosła w moje życie. Czas spojrzeć na świat oczami dorosłego człowieka, a nie wiecznie nieszczęśliwej gówniary. Walka z samym sobą jest ogromnie trudna- trzymajcie zatem kciuki! Bo będzie się działo, oj będzie!













Gdzie są moje Przedszkolaki?

Gdzie są moje Przedszkolaki?

Minął rok. A dokładniej 14 miesięcy od momentu gdy pożegnałam moich przedszkolaków, Dziś wszyscy chodzą do zerówki czy pierwszej klasy. A ja uwierzyć nie mogę, że to już. Z utęsknieniem zdjęcia przeglądam, filmiki, śmieszne dialogi wspominam i duma mnie rozpiera, że dzielnie i z uśmiechem na twarzy pożegnali przedszkole.

Rozmawiałam kilka dni temu z mamą Stasia i z mamą Olka. Jak chłopcy, jak pierwsze dni w nowej szkole? I wiecie co? Poradzili sobie, bez najmniejszych problemów. Dzielne chłopaki! Ba , zawsze tacy byli. Mądrzy, odważni, łobuzowali na potęgę ale byli bardzo wrażliwi. Do dziś pamiętam słowa Stasia skierowane do kolegi, gdy ten dokuczał innemu chłopcu:

-Jak mówisz mu, że jest głupi, to jest mu przykro i boli go serduszko. To brzydko!

Tak, taki był Staś. Niesamowicie wrażliwy. O wszystkim mówił z ogromnym przejęciem. Z zapartym tchem opowiadał o swoim braciszku. Na pytanie za co kocha swoją mamusię (zajęcia dotyczyły dnia Mamy) bez zastanowienia odpowiedział :

-Za to, że kocha mnie i Janka i codziennie o nas dba. I za to, że ładnie się do nas uśmiecha!

I każdego dnia mówił, że kocha przedszkole, że lubi tu być. Dziarsko przekraczał próg sali i nigdy nie było problemu z pozostaniem w przedszkolu. Ale czasami, przychodził moment, że Staś podchodził do którejś z Nas i po cichu szeptał czy może się przytulić bo "jego serduszko zatęskniło za Mamusią". Wzruszał mnie niezmiennie. I tak, z ręką na sercu przyznaję, że zakochałam się w Stasieńku od pierwszego dnia. Był taki mądry i wrażliwy a energii miał tyle, że starczyłoby jej na całą grupę :). Zaskakiwał nas bardzo często. Gdy którekolwiek z dzieci miało urodziny i rozdawało cukierki, każde z dzieci składało solenizantowi życzenia. Wszyscy powtarzali jak jeden mąż : "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin" . Przyszła kolej na Stasia :

"Życzę Ci dużo radości, i zdrówka, i dużo miłości i żebyś był zawsze szczęśliwy". 

I przyszedł dzień, że Staś wzruszył Nas niemal do łez. W przedszkolu obchodziliśmy dzień Autyzmu. Niebieskie ubranka, dziewczynki niebieskie kokardki we włosach, nawet  śniadanie dzieci jadły na niebieskich talerzykach. Na zajęciach, tłumaczyliśmy dzieciom dlaczego dziś wszystko jest "na niebiesko" , w pewnym momencie zgłasza się Staś i mówi :

"Ja wiem co to za choroba. Dzieci które na nią chorują szybciej się złoszczą i mamusia musi z tym dzieckiem cały czas być i pilnować, żeby sobie nie zrobił nic złego..." 

I opowiadał tak przez dłuższą chwilę. Przedszkolak. Mały chłopiec, który miał już świadomość tego czym jest autyzm.  Nasza perełka, chłopiec, łobuz o wielkim i wrażliwym serduszku.
Pamiętam dokładnie wszystkie dialogi bo za każdym razem Staś nas zaskakiwał. Brawa dla rodziców! I czoła chylę Mamie, która mimo wielu trudności zawsze witała i żegnała nas uśmiechem!
Niesamowita była ta moja grupa. Niesamowita. Oluś, nasz przedszkolny łobuziak. Zawsze potrafił wszystko wytłumaczyć i wyjść z opresji obronną ręką. Poradzi sobie chłopak w życiu oj poradzi :). Pamiętam jak podczas obiadu, nagle odsunął talerz z zupą i łobuzerskim uśmiechem oznajmił :

-Mój brzuszek mówi, że już nie chce jeść!
-Ojj chyba nas Oluś oszukujesz, ja nic nie słyszałam.
-Bo to mój brzuszek i tylko ja go słyszę! :D 

Kurtyna!

Albo jeszcze jedno! Dzieci siedzą przy stolikach i wykonują polecenia w swoich książkach.  Olek znudzony, jako pierwszy kończy pracę i pyta czy już może się pobawić.

-Olek, dlaczego tak niestarannie. Przecież Ty potrafisz pięknie kolorować!
-Nic nie poradzę. Taki się urodziłem! 

No przecież taki się urodził, co poradzić? :) Zawsze ale to zawsze miał odpowiedź na wszystko. Cwaniaczek nasz! A dziś już czaruje swym urokiem osobistym inne Panie. Myślę, że pokochają go równie szybko, co my!

 Kochani byli , wszyscy! Kornelka, nasza przedszkolna pomocnica. Uwielbiała się tulić i przesiadywać na naszych kolanach. Gaduła i mądrala -Zosia, strojnisia Wiktoria , która w przyszłości planowała zostać Księżniczką :) Krzyś i Dominik bystre i zdolne chłopaki. Mateusz, Michał, Dawid, Damian, Wiktoria, Maje, Dawidek, Bartek, Karolka i Karol-najwspanialsza grupa pod słońcem.  Mądra, zdolna i pełna energii! Uwielbiali wycieczki, spacery, wszelkiego rodzaju konkursy i zabawy. Radzili sobie ze wszystkim. Tak byli idealni i nie będę tego ukrywać :) Każdej Pani, życzę równie cudownej grupy!
A ja wspominać i tęsknić będę już zawsze. Zaciskam kciuki za ich przygodę w dalszej edukacji. Świetnie sobie poradzą, wiem to na pewno! Moje kochane Biedroneczki!!


Staś








Oluś 





O tym jak ważną rolę odgrywa rozmowa z dzieckiem.

O tym jak ważną rolę odgrywa rozmowa z dzieckiem.

Dzieci bardzo często chcą uczestniczyć w rozmowach dorosłych. Pragną aby ich zdanie było tak samo ważne jak rodziców, dziadków, czy starszego rodzeństwa. Chcą być zauważane i brane pod uwagę w podejmowaniu różnych ważnych i mniej ważnych decyzji. 

Rozmawiając z dzieckiem, musisz mu pokazać, że bardzo uważnie go słuchasz, ze to co mówi, jest dla Ciebie tak samo ważne jak dla niego. Nie gań go, nie umoralniaj, nie pouczaj. Wysłuchaj uważnie do samego końca. Zaakceptuj jego uczucia słowami :
"rozumiem, że mogło Cię to zdenerwować" ,"masz prawo być smutny, to była bardzo przykra sytuacja" itp. 

Kiedy widzisz, że dziecko jest smutne, czy wściekłe nie staraj się go odwrócić od tych uczuć, czy zająć go czymś innym, wręcz przeciwnie , mów głośno o tym co w danej sytuacji się dzieje. 

-"Widzę, że jesteś smutny, opowiedz mi co jest tego przyczyną" 
-"Jesteś bardzo zdenerwowany, powiesz mi dlaczego? Chętnie Cię wysłucham" 

Kiedy dziecko zauważy, że jego problemy i zmartwienia (nawet błahe), są równie ważne, co problemy reszty rodziny zacznie otwarcie mówić o wszystkim co czuje. Odpowiednia rozmowa z dzieckiem potrafi zdziałać bardzo dużo. Dużo łatwiej również, zachęcić dziecko do współpracy. Nie rozkazuj dziecku, nie wydawaj poleceń. Nie pokazuj mu, że to Ty rządzisz i , że to twoje zdanie ma największe znaczenie. Pokaż mu, że go słuchasz, że traktujesz go jak pozostałych członków rodziny, rozmawiaj z nim tak , aby czuło się ważne. Opisz problem. Wytłumacz mu spokojnie co jest nie tak. Przedstaw krótki, prosty komunikat, aby dziecko mogło zrozumieć w czym tkwi problem i zastanowić się co z nim zrobić. 

-"W twoim pokoju jest straszny bałagan" , "W salonie są porozrzucane klocki. Jak myślisz, co trzeba z tym zrobić?" 

Nie oskarżaj, informuj. Dzieci nie lubią oskarżeń i zazwyczaj przyjmują je niechętnie. Mów krótko, zwięźle i zrozumiale. Powszechnie wiadomo, że słuchanie kazań i wykładów jest mało lubiane. Proste i krótkie komunikaty łatwiej trafiają do dziecka. Zamiast rozkazywać, spróbuj inaczej wyegzekwować od dziecka pomoc. 

-"Byłoby mi zdecydowanie łatwiej, gdybyś pomogła mi w sprzątaniu" .
-"Bardzo bym się, ucieszyła, gdybyś posprzątał swój pokój" .

Nie ma tonu rozkazującego, dziecko nie ma poczucia, że masz nad nim władzę. Kiedy przedstawiamy dziecku problem i udzielamy dużo  informacji, zwykle samo dochodzi do wniosku w czym tkwi problem i stara się go rozwiązać. Mów głośno o swoich odczuciach i tego samego oczekuj od dziecka. Odpowiednia rozmowa czyni cuda. 

Słuchaj, mów szczerze, pokaż , że rozumiesz, jesteś zainteresowany tym co mówi i chcesz pomóc mu w rozwiązaniu jego problemu. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Oczywiście szczera rozmowa. Słuchaj , nie oskarżaj i nie rozkazuj a sukces murowany!

Polecam książkę (z której korzystałam pisząc tę notkę) "Jak mówić ,żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" Adele Faber, Elaine Mazlish


Contact Us

Find Us
Copyright © 2014 Taliwzmianki , Blogger